Cytat z pewnego wpisu na blogu Signe: „Chińczycy postrzegają rzeczywistość jako nieskończoną sieć wzajemnie przeplatających się strumieni energii, w której chwilowe krzyżowanie się przepływów reprezentują wydarzenia rozgrywające się w czasie i przestrzeni.”
Wyobraziłam sobie te strumienie energii jako zielone ciągi z znaków (jak w filmie „Matrix”).
To nawet chyba nie ma związku, ale ładnie wygląda…
można to znaleźć w psychologii jungowskiej, w psychologii procesu, we współczesnej fizyce, w literaturze mistycznej, w poezji.
odnosi się do wszystkiego.
śnienie i rzeczywistość, rozmaite stany świadomości, też obecne są w ten sposób równocześnie, w każdej chwili.
teraz znajduję to w podręczniku do tradycyjnej medycyny chińskiej:
Chińczycy postrzegają rzeczywistość jako nieskończoną sieć wzajemnie przeplatających się strumieni energii, w której chwilowe krzyżowanie się przepływów reprezentują wydarzenia rozgrywające się w czasie i przestrzeni.
Wszystkie obszary tej sieci postrzegane są jako połączone i współzależne – każdy obszar egzystuje i ma znaczenie wyłącznie w kontekście całości. Ta zasada wzajemnego warunkowania i zależności jest niezmienna, natomiast poszczególne rodzaje związków pomiędzy składowymi elementami są przedmiotem ciągłych przemian. Cały układ znajduje się w ciągłym ruchu i podlega nieustannym przekształceniom. Wewnątrz tej rozległej sieci – tego wielkiego wzorca – możliwe jest wyodrębnienie drugorzędnych wzorców, które mogą odzwierciedlać cały Wszechświat (…).
Alicja Eksztajn (Ala Eksztajn), urodzona w 1951 roku. Krótka kariera i niewiele informacji.
Piosenki: 1. Mój płacz ukoi wiatr, 2. Nie wierz plotkom, 3. W tak wielkim mieszkasz mieście, 4. Srebrne wesele.
„ALICJA EKSZTAJN w 1968 roku promowana przez Maćka Kossowskiego – wylansowała piosenkę ‚Mój płacz ukoi wiatr’, a później ‚Nie wierz plotkom’ i ‚W tak wielkim mieszkasz mieście’. Wszystkie trzy utwory skomponował dla niej właśnie Maciej Kossowski, a słowa napisał znany poeta-tekściarz, Bogdan Loebl. Alicja Eksztajn współpracowała z zespołem Kanon Rytm i razem śpiewali na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1969 i 1970 roku.” [informacja ze starej strony Polskich Nagrań]
UZUPEŁNIENIE
„W 1968 roku Alicja Eksztajn nagrała z big-bandem Kanon Rytm swój pierwszy przebój Mój płacz ukoi wiatr (1968), który zaśpiewała w 1970 r. w programie TVP. Kolejne piosenki, które pojawiły się na antenie to: ‚Nie wierz plotkom’ i ‚W tak wielkim mieszkasz mieście’.” https://pl.wikipedia.org/wiki/Kanon_Rytm
„Samotność długodystansowca”, pamiętny film Tony’ego Richardsona z 1962 roku, według opowiadania Alana Sillitoe (1928-2010).
Życie jako bieg długodystansowy. Ale jednocześnie bieg z przeszkodami i seria sprintów. Może coś jeszcze – jakiś inny rodzaj biegu lub sportu. Zmagania człowieka z czasoprzestrzenią życia wydają się łatwe do opisania. Tak wiele analogii i porównań pod ręką. Linearność i wysiłek. Nabieranie sił, pełny bieg i wygasanie pędu. Cały nasz świat wydaje się siecią powiązań i połączeń.
Metafory którymi żyjemy… Które nas czegoś uczą? („Metafors we live by” – George Lakoff i Mark Johnson’s, Metaphors We Live By /1980/)
*** Główny bohater filmu, Colin Smith, mówi:
„Bieganie zawsze było czymś ważnym w naszej rodzinie, zwłaszcza uciekanie przed policją. Trudno to zrozumieć. Wiem tylko, że trzeba biec – biec nie wiedząc czemu, przez pola i lasy. A znak mety nie ma końca, nawet jeśli rozszalałe tłumy wiwatowałyby jak opętane. Tym jest samotność długodystansowca.„ /moje tłumaczenie wstępu do filmu, na wideo poniżej/
“Running has always been a big thing in our family, especially running away from the police. It’s hard to understand. All I know is that you’ve got to run – run without knowing why, through fields and woods. And the winning post’s no end, even though barmy crowds might be cheering themselves daft. That’s what the loneliness of the long distance runner feels like.”
Spokojnych, radosnych i wiosennych Świąt Wielkanocnych!
*****
Kartki wielkanocne z różnych krajów i okresów. Wschodnia duchowość kontra zachodnia luddyczność.
Stara polska kartka wielkanocnaRosyjska kartka wielkanocnaRosyjska kartka wielkanocnaKartka francuska, początek XX w. / źródło: liveinternet.ruPrzedwojenna angielska kartka wielkanocnaPrzedwojenna angielska kartka wielkanocna
Ten miś jest bardzo ludzki. I z powodu kreski go tworzącej, i z powodu roli jaką odgrywa w książeczkach o samym sobie, napisanych przez Else Holmelund Minarik (1920-2012), a ilustrowanych przez Maurice’a Sendaka (1928-2012), amerykańskiego pisarza i ilustratora, najbardziej znanego z książki dla dzieci „Tam, gdzie żyją dzikie stwory”, jedynej jaką przetłumaczono na polski (w 2014). Zaś seria kilku książeczek „Mały miś” („Little Bear”) z ilustracjami Sendaka była wydawana w latach 1957-1968. W roku 2010 ukazała się ostatnia część, ilustrowana już przez kogoś innego. Nie były tłumaczone na język polski. [Kliknij, aby powiększyć.]
RELIGIA, CIAŁO I DUSZA
„Niektórzy alergicznie reagują na słowo ‚religia’, gdy tymczasem jest to nauka o Duchu, bez którego życie nie mogłoby istnieć. Duch jest podstawą i przejawem każdego istnienia.”
– Marek Główczyk
Czy milsze jest nam towarzystwo ludzi wierzących tylko we własne neurony (zagorzali ateiści), czy jednak tych którzy szukają wyższych sił sprawczych (tzw. wierzący agnostycy), czy też ludzi w wierzących w Boga swojej religii?
Ateiści zawsze wydawali mi się nieco smutni, pozbawieni głębszej nadziei. Ich wiary w ludzkość, czy człowieczeństwo, nie można chyba traktować jako oparcia, zwłaszcza biorąc pod uwagę, co „ludzkość” wyczynia mimo mijających wieków i tysiącleci, mimo postępu technicznego, mimo nauk historii. Możliwe, że to mylne wrażenie. Sama jestem agnostyczką.
Święta Bożego Narodzenia, okres świąteczno-noworoczny, czas podniosły, czas kiedy duchowość stara się przemówić do nas choćby poprzez estetykę świątecznych ozdób i kart.
***
Karty świąteczne z początku lat 60, USA. Po kliknięciu na obrazek – większa kopia.
W jaki sposób można było spędzić święta Bożego Narodzenia w roku 1973? Gazety i czasopisma podpowiadały jak. Oto końcowy rozdział dłuższego artykułu dotyczącego okresu świąteczno-noworocznego z dwumiesięcznika „Uroda”, nr 6/1973 (Wydawnictwo „Watra”).
Jak widać poniżej, mówiło się wtedy, całkiem niedawno jeszcze: „zapalić telewizor” oraz „przy radio”. Styl tekstu jest charakterystyczny dla epoki wcześniejszego PRL-u – ton wychowawczo-poradniczy z odrobiną staroświeckości. Ogrom migracji ludności ze wsi do miast w latach 70-tych (epoka Gierkowska) niósł chyba ze sobą konieczność udzielania porad dotyczących stylu bycia i życia, a więc myślę, że takie teksty miały niemały sens i nie były tylko wypełniaczami kolumn. Zresztą PRL przez cały czas swego trwania „wychowywało ludzi”.
Przeglądałam to czasopismo we wczesnym dzieciństwie, od momentu gdy było kupione, a nawet trochę czytałam.
Autorzy popisani pseudonimami; tylko jedną autorkę udało mi się zidentyfikować. Ilustracja pochodzi z tekstu, a pod ilustracją – okładka tego numeru „Urody” (fotografie, nie skany). Pogrubienia i kapitalizacja w tekście identyczne z oryginałem, tekst był umieszczony w dwóch szpaltach.
„Okres między świętami a sylwestrem jest dla gospodyń nieco relaksowy. W lodówce są jeszcze poświąteczne zapasy, mieszkanie nie wymaga nadmiernej pracy, bo zostało generalnie wysprzątane. Jest to świetna okazja aby zadbać o siebie i przed sylwestrem, zastosować wszystkie, niezbędne zabiegi upiększające. Na tę uroczystą noc warto być wypoczętą i w dobrym humorze, bo to pomyślna wróżba na nadchodzące 12 miesięcy. O północy, gdy podniesiemy kieliszek szampana, witając nadchodzący rok, musimy wierzyć, że życzenia składane w atmosferze miłości, zgody i życzliwości zostaną na pewno spełnione.
Do tego toastu przyłącza się również zespół redakcji „Uroda”, życząc naszym Czytelniczkom i Czytelnikom Szczęśliwego Nowego Roku.
ŚWIĘTA NA 5 SPOSOBÓW
Przy mężu. Jeśli zjadł obfite śniadanie, trudno go będzie raczej namówić na przedsylwestrowy trening taneczny lub na „łamanie głowy” przy rozwiązywaniu krzyżówki we dwoje. Na pewno jednak mąż nie pogardzi filiżanką mocnej kawy, a po niej — spacerkiem dotleniającym, na który w powszedni dzień zawsze brakuje Wam czasu. Oszczędźcie sobie jednak w świąteczne, małżeńskie tête-à-tête rozmów na temat budżetowych kłopotów, trudności wychowawczych i rozmaitych wad charakterologicznych jednej czy drugiej matki (czyli teściowej), wybierając raczej tematy bezkonfliktowe, choćby nawet dotyczyły wyłącznie pogody.
W objęciach Morfeusza świętować nie należy, bo wtedy, po świętach, ma się wrażenie bezpowrotnego zmarnowania paru wolnych dni, nie mówiąc o tym, że przed wizytą u znajomych czy przyjęciu gości we własnym domu sen wcale nie daje uczucia wytchnienia, przeciwnie — wprawia w stan otępienia. Jeśli już chcemy naprawdę odpocząć — nauczmy się sztuki 15-minutowego relaksowania, co przynosi rewelacyjne wyniki: odświeża psychicznie i fizycznie, pozwala wyjść z nowym zapasem sił na spotkanie świątecznych wizyt.
Przy radio. Jeśli za późno pomyślałyśmy o kupieniu biletów do teatru lub jeśli dojazd do miasta na spektakl jest dla nas zbyt dużym problemem — urządźmy sobie teatr w domu. usiądźmy wygodnie w fotelu, zapalmy lampkę, przygotujmy dobrą herbatę, niski stołeczek do oparcia nóg i włączmy radio — tak, właśnie radio — o tej godzinie, w której nadawane jest interesujące słuchowisko. To przedstawienie nie wymaga wyjazdu i powrotu do domu późnym wieczorem, przynosi natomiast pełny odpoczynek i gwarantuje odprężenie psychiczne, o które nam tak bardzo chodzi.
Ze wspomnieniami. Kto szuka nieco oryginalniejszego źródła radości, niech sięgnie do szuflady, gdzie przechowywane są albumy rodzinne lub zdjęcia ze wszystkich, minionych wakacji. Oto pan domu jako niemowlę, oto pani domu na tle Karkonoszy w sukience, która teraz wydaje się sprzed potopu, oto grupa wycieczkowa na karnawał w Budapeszcie — ten w futrzanej czapce, to pan Kowalski, pamiętacie, jakie opowiadał świetne dowcipy? Oto wy i trzy zaprzyjaźnione rodziny przed namiotem na campingu pod Dreznem. Wspominkom nie ma końca, a ich rezultatem jest twarda decyzja odkładania już zaraz, od pierwszego dnia po świętach, jakiejś sumy miesięcznie do PKO, na nową wycieczkę, czy ciekawy wyjazd.
Z książką i telewizorem. Jest to forma świąt coraz bardziej popularna, dająca odpoczynek bez wrażenia gnuśnienia, jak podczas drzemki pod pledem. Aby taki cel osiągnąć, nie wolno bezkrytycznie przesiadywać przed szklanym ekranem od rana do wieczora, dopóki sympatyczna pani czy pan nie powiedzą nam dobranoc. Warto natomiast wybrać z programu interesujące nas pozycje i tylko wtedy zapalać telewizor. Coś do czytania nie może być przypadkowo wybrane z półki. Przygotujmy sobie na święta taką lekturę, na którą od dawna mieliśmy ogromną ochotę, natomiast brakowało nam czasu. Jeśli o mnie chodzi, już od dwóch tygodni mam zarezerwowaną w wypożyczalni pozycję o Dagny Przybyszewskiej i kryminał do poduszki.
A.R. i H.Cz” [Hanna Czachowska – przyp. autorki bloga]
Zaduszki, czyli Dzień Zaduszny, który przypada 2 listopada, można uznać za odpowiednik prasłowiańskiego święta Dziadów. Ten ludowy, pogański zwyczaj stał się inspiracją do „Dziadów” Adama Mickiewicza, Pierwsze części dramatu, „Dziady część II” i „Dziady część IV”, tzw. „Dziady kowieńsko-wileńskie”, były tworzone się w latach 1820-1822 (publikacja w roku 1823 roku).
„Dziady część IV”, fragmenty.
KSIĄDZ
Dzieci, wstawajmy od stoła!
Teraz, po powszednim chlebie,
Klęknijcie przy mnie dokoła,
Podziękujmy Ojcu w niebie. Dzień dzisiejszy Kościół święci Za tych spółchrześcijan dusze, Którzy spomiędzy nas wzięci Czyscowe cierpią katusze.
Za nich ofiarujmy Bogu.
(…)
PUSTELNIK (z żalem)
Inni błądzą, Ksiądz w małym, ale własnym domu,
Czy to na wielkim świecie pokój lub zamieszki,
Czy gdzie naród upada, czy kochanek ginie,
O nic nie dbasz usiadłszy z dziećmi przy kominie.
A ja się męczę w słotnej, ciemnej porze!
Słyszysz, jaki szturm na dworze?
Czy widzisz łyskanie gromu?
(ogląda się)
Błogosławione życie w małym, własnym domu!
(…)
GUSTAW
Wstydź się, wstydź się, mój ojcze, gdzie rozum? gdzie wiara?
Krzyż jest mocniejszy niżli wszyscy ludzie twoi, A kto się Boga boi, ten się nic nie boi.
Preludium e-moll Chopina należy do cyklu preludiów na fortepian (op. 28), powstałych na Majorce w latach 1836-1839; zalicza się do kategorii preludiów elegijnych.
Grupa Novi Singers śpiewa Preludium e-moll Chopina, nagranie ukazało się w roku 1971 (płyta wytwórni Polskie Nagrania Muza).