Inspektor Kluczyk i niedzielna krzyżówka

Przybyli na miejsce zbrodni. Przywitał ich miły stylowy ogród przed pięknym starym domem. Rozejrzeli się. Inspektor zauważył zmiażdżonego żywicznego jelonka leżącego obok głównej alejki. Figurka ogrodowa roztrzaskana na wysokości korpusu.

– Morderca musiał nienawidzić wszystkiego co dobre i szlachetne – powiedział do technika kryminalistyki.

– Tak, jelonek wygląda gorzej niż denatka, która była prostytutką – odparł technik z lekko złośliwym uśmiechem.

– Dobrze, nie będziemy pobierać śladów z jelonka – odparł. Inspektor znów poczuł, że mówi za dużo przy „niewłaściwych osobach”. Jego nadmierna otwartość nie pasowała do zawodu, który wykonywał. Ale wykonywał z dużym powodzeniem od lat.

*****

Niedzielny wieczór w salonie Inspektora i jego żony. Muzyka jazzowa łagodnie płynie ze ściszonego radia. Anna czyta stary poradnik kulinarny, inspektor samodzielnie rozwiązuje krzyżówkę.

– Dlaczego w niedzielę nie wychodzą ci krzyżówki? – zapytała, patrząc na Inspektora gryzmolącego niekończące się esy-floresy na marginesie gazety obok cotygodniowej krzyżówki, co było aż nazbyt oczywistym przejawem jego impasu w rozwiązywaniu łamigłówki słownej z niedzielnego dodatku do „Ekspresu Wieczornego”.

– Za mało adrenaliny w niedzielę.

– Racja, na co dzień masz jej po prostu za dużo. A morderca z domu z pięknym ogrodem już odnaleziony?

– Morderca obsesyjnie nienawidzi pięknych rzeczy.

– Ach, nie jest to wcale dziwnym – odparła.

– Niemniej prostytutka, którą zamordował, była złą kobietą. Szantażowała szanowanego ojca rodziny po tym, gdy go spiła i zaciągnęła do pokoju na górze tzw. lepszego domu publicznego. Ty wiesz, jakie one są „lepsze”… Następnie, gdy spał, zrobiła zdjęcia. Klasyka. I teraz powiedz, czy szanowany ojciec rodziny mógłby zlecić morderstwo? I kto z nich jest gorszy? Prostytutka czy zleceniodawca? Kimkolwiek on jest.

– A jeśli to zleceniodawczyni? – zapytała.

– Jakim cudem?

– Żona, która już dowiedziała się o szantażu… choć nie wiemy jak… i zapragnęła zakończyć niepokój ukochanego męża.

– O, jaką Ty masz wyobraźnię, Anno.

– Tak, bardzo dobrą. I jeszcze Ci powiem, że sama mogła go zdradzać, dużo wcześniej i wcale nieprzypadkowo. A zleciła morderstwo, by i siebie ochronić… by ze łzami w oczach nie musiała przyznawać się do własnej zdrady… kiedyś gdy spotkanie męża z kobietą lekkich obyczajów zostanie upublicznione (na przykład dotrze do gazet) lub gdy listonosz niespodziewanie przyniesie pewne zdjęcia do domu.

– No tak, czyli już mamy z głowy tę sprawę… przy pomyślnych wiatrach. Oj, chciałbym naprawdę mieć to z głowy. Dobrze, napijmy się wina i zjedzmy trochę pierniczków. I niech ksylofon nam jeszcze pogra. Ja tej krzyżówki i tak dziś nie rozwiążę. Utknąłem przy haśle „pejoratywnie o osobie, która nigdy nie wybacza”.

– Nie ma takiego słowa, Ambroży. Wydrukowali złą krzyżówkę. Prasa niedzielna schodzi na psy.

– Nie wiem, Moja Droga, bo wydawało mi się, że jest… tylko ja zapomniałem. Przecież wszystko ma jakieś rozwiązanie.

***
luty/kwiecień 2026
ilustracja: „Iskierki” oraz AI/GROK/X

Dodaj komentarz