Przepis na cały rok

Zanim pojawią się nowe tematy, jeszcze jeden zaległy wpis ze stycznia. „Przepis na cały rok”, którego autorką jest Catharina Elisabeth Goethe, matka słynnego Johanna Wolfganga Goethe’go. Brzmi jak przepis na życie z ery „przedpsychologicznej”.

Recepta na cały rok

Bierzemy 12 miesięcy,
oczyszczamy je dokładnie
z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku,
po czym rozkrajamy każdy miesiąc
na 30 lub 31 części tak, aby zapasu
wystarczyło dokładnie na cały rok.

Każdy dzień przyrządzamy osobno
z jednego kawałka pracy
i dwóch kawałków pogody i humoru.

Do tego dodajemy trzy duże łyżki
nagromadzonego optymizmu,
łyżeczkę tolerancji,
ziarenko ironii i odrobinę taktu.

Następnie całą masę polewamy dokładnie
dużą ilością miłości. Gotową potrawę
przyozdabiamy bukietem uprzejmości
i podajemy codziennie z radością
i filiżanką dobrej, orzeźwiającej herbatki.

/Catharina Elisabeth Goethe, autor tłumaczenia nieznany/

Inna myśl Pani Goethe:

„Nawet gdybyś dał człowiekowi wszystkie wspaniałości świata, nic mu to nie pomoże, jeśli nie ma przyjaciela, któremu mógłby o tym powiedzieć.”

Nowy Rok, stare kartki noworoczne, bratki, jemioła, śnieg, płytki z Delft
stara kartka noworoczna, A Bright New Year
Nowy Rok, stare kartki noworoczne, ptaki, śnieg, jemioła
stara kartka noworoczna, Radosnego Nowego Roku

Pocztówki pochodzą ze strony: VintageHolidayCrafts.com

Przedjesiennie

Mały Książe

„Sądzę, że dla swej ucieczki Mały Książę wykorzystał odlot wędrownych ptaków.”

Antoine de Saint-Exupéry – „Mały Książę”

Nie wiem, czy na planecie Małego Księcia wtedy była jesień. Świat opowieści jest jakby bez czasu, choć większość wydarzeń układa się w porządku chronologicznym. Jednak odejście Księcia z planety było zdarzeniem z kategorii rzeczy smutnych, jesiennych, i mam wrażenie że wędrowne ptaki spełniają tam podwójną rolę.

W naszym świecie zaczynają odlatywać bociany i wszelkie ptaki wędrowne. Melancholia. Koniec lata zdarza się co roku. Coś przemija, ale nie do końca. Połowicznie. Bociany odlatywały co roku, potem wracały. Smutek miesza się z optymizmem, nadzieją.

Czas linearny często przepełnia nas lękiem lub smutkiem, czas cykliczny nadaje sens istnieniu. Coroczna opowieść o porach roku jest opowieścią o wieczności. W tym roku koniec lata mnie zaskoczył. Tak jakbym zapomniała, że o tej porze pojawią się pierwsze symptomy jesieni.

Józef Chełmoński - "Bociany" (1900)
Józef Chełmoński – „Bociany” (1900)

T. S. Eliot – „Wiatr zerwał się o czwartej rano”

Wiatr zerwał się o czwartej rano
Wiatr zerwał się, uderzył w dzwony
Chwiejne pomiędzy życiem a śmiercią
Tutaj w sennym królestwie śmierci
Budzi się echo walk szalonych
Czy to sen czy co innego
Że powierzchnia poczerniałej rzeki
Jest obliczem, co poci się łzami?
Łuna obozu potrząsa włóczniami.
Tutaj zza tamtej rzeki śmierci
Tatarscy jeźdźcy grożą włóczniami.
…
The wind sprang up at four o’clock
The wind sprang up and broke the bells
Swinging between life and death
Here, in death’s dream kingdom
The waking echo of confusion strife
Is it a dream or something else
When the surface of the blackened river
Is a face that sweats with tears?
I saw across the blackened river
The camp fire shake with alien spears.
Here, across death’s other river
The Tartar horsemen shake their spears.
.
/napisał Thomas Stearns Eliot/
/tłumaczył Władysław Dulęba/

Długo nie miałam ochoty na Elliotta i czytałam go dość późno. Jego liryka bardziej enigmatyczna, bardziej zmetaforyzowana i jednocześnie smutniejsza od dzieł innych klasyków poezji.

Kuindży - "Noc nad Dniestrem"
Archip Iwanowicz Kuindży – „Noc nad Dniestrem” (1882) / Wikimedia Commons

Opowiedz mi o swoich oczach

Fragment opowiadania o miłości mężczyzny, który stracił wzrok:

Zaczęła mówić o pogodzie, lękała się bowiem, żeby jej znów nie poprosił, by opowiadała o sobie. Nie miała do tego najmniejszych zdolności. Przyjemność sprawiało jej, kiedy o niej opowiadał, uśmiechała się wtedy ironicznie, ale słuchała z zadowoleniem… I jeszcze gdzieś głęboko nurtował ją lęk, którego istnienie kobieta usiłowała zataić sama przed sobą… Czekała na chwilę, w której on zapyta, dokąd to odeszła od niego na całe dwa długie lata… Ależ nie, on nie mógł pozwolić sobie na takie pytanie, nigdy nie poniżył się do tego, by się wywiadywać, jak tam nazywał ją ktoś inny, jakimi słowami mówił o jej oczach, ustach, plamkach. Były to całkiem inne słowa, może nie takie piękne jak jego, ale tamten drugi też mówił o oczach, o plamkach, bo w końcu wszyscy mężczyźni są banalni i lubią się powtarzać. Ogarnęła ją jakaś litość nad jego uczuciem, aż musiała sobie powiedzieć: „Skąd ta litość, przecież nie o to chodziło…”

(„Opowiedz mi o swoich niebieskich oczach”, Jewhen Hucało, tłum. Jerzy Litwiniuk)

Litość nie jest dobrym początkiem miłości. Zwykle wszystko źle się kończy, głównie dla osoby litującej się. Niemniej wiele kobiet nie umie kochać inaczej jak tylko poprzez litość.  Ale któremu mężczyźnie nie przeszkadzałby fakt, że ktoś jest z nim z litości? W tym opowiadaniu było inaczej, litość przyszła później.

Kobieta w oknie - Isabelle Adjani