Inspektor Kluczyk i świąteczna katastrofa

Para siedząca przy świątecznym stole w dekorowanej jadalni, z choinką i kominkiem w tle. Na stole widać talerze z potrawami i świeczkę.

/groteska parakryminalna/

– Czy w Wigilię zdarzają się prawdziwe katastrofy? – zapytała żona inspektora, w chwilę po zjedzeniu pierwszych dań wigilijnych w pastelowym salonie ich przytulnego mieszkania, przytulnego aczkolwiek zapełnionego pamiątkami po wszystkich przodkach o jakich mieli pojęcie, i po wysłuchaniu niepokojących wiadomości radiowych, w których – w związku z napiętą sytuacją międzynarodową – znów straszono katastrofą atomową.

– Zależy jakie, bo moralna u nas prawie się wydarzyla – odparł inspektor.

– U nas?

– U nas w wydziale śledczym, w 1956 roku – odpowiedział. Zaginął kluczyk do schowka z narzędziami dekonstrukcyjnymi. Szukaliśmy wszędzie, nawet w torebce kochanki komisarza, która akurat wpadła na pozamałżeńską wigilię. Bez rezultatu.

– Narzędzia dekonstrukcyjne… Nie wiedziałam, że używa się takich w wydziałach śledczych. Co nimi dekonstruowaliście? Opony w samochodach przestępców?

– Nie, nie, nie… Zupełnie inne rzeczy. Dekonstruowaliśmy śledztwa konkurencji z sąsiedniej dzielnicy, czyli wydziału kryminalnego przy Rue du Mont. A teraz właśnie tego klucza nie było, teraz gdy niezwłocznie należało zepsuć ich śledztwo. Śledztwo w sprawie kradzieży lampek świątecznych z luksusowego domu towarowego w centrum miasta.

– Dlaczego zepsuć?

– By przed końcem roku mieli mniej rozwiązanych spraw niż nasz wydział, i byśmy to my, detektywi z Rue du Lac, zgarnęli nagrodę dla najlepszego zespołu w mieście. – Inspektor zrobił głupią minę, jakby poczuł się zakłopotany. – Ktoś ukradł wszystkie lampki z działu ozdób świątecznych na parterze wielkiego sklepu. Migające oraz niemigające. Puste półki, opróżniony magazyn, znikło kilkaset kartonów. Podejrzenie padło na nowego pracownika, ojca ośmioosobowej rodziny. Niemniej daleko do udowodnienia, zapewne bezsensowne insynuacje, a więc wystarczyłoby uruchomić nasze najprostsze narzędzie dekonstrukcyjne, czyli dysperser inwencji, małe prostokątne urządzenie emitująće fale alfa o częstotliwości 10 Hz, i skierować jego radiację na biurko oficera badającego sprawę. Urządzenie było wynalazkiem policyjnego inżyniera, wielbiciela powieści fantastyczno-naukowych, i już nie raz zakłóciło tok myślenia najbardziej inteligentnych śledczych z konkurencyjnego komisariatu. Jednakże teraz, w obliczu braku dostępu do dyspersera, musiałem sam popsuć śledztwo… czyli przeprowadzić rozmowę z nowo przyjętym pracownikiem, na którego padło bezsensowne podejrzenie, i któremu groziło niesłuszne, choć niewykluczone że słuszne, uwięzienie. Przekonać go, by nie dał się zastraszyć, i by skontaktował się z moim znajomym z prasy, który w swojej bulwarówce opisze te… no przecież niezbyt czyste naciski policji na jego osobę. – Inspektor uśmiechął się dobrotliwie do żony. – Ale gdyby jakimś trafem podejrzenie okazało się słuszne, wówczas ja sam doprowadziłbym do skazania tego człowieka przy pomocy szczegółowych informacji wyciągniętych od niego przez wspomnianego wcześniej znajomego z działu miejskiego „Ekspressu Wieczornego”.

– Do dziś nie wiedziałam, Ambroży, że aż tak intensywnie starałeś się o dobrobyt naszego gniazdka rodzinnego. Nałóż sobie jeszcze ryby z kurkami.

– Nałożę, jest pyszna… bo twoja. Posłuchaj co było dalej. Jeszcze w wigilię poszedłem do domu towarowego „Excellence” i na szczęście zastałem tam owego pracownika. Poszedłem mając w teczce pudełko z drewnianymi klockami dla jego dzieci. Klocki z literkami i zwierzątkami, są to jak wiesz ulubione klocki mojego dzieciństwa. Może przyniosą mi szczęście w śledztwie? Tyle że nie wiedziałem, jak zacząć. Musiałem improwizować. Wchodzę do gmachu sklepu i po paru krokach stoję przy zielono-czerwonym stoisku z całą tą świąteczną pstrokacizną, pozbawioną już jednak jakichkolwiek lampek. Tymczasem nowy pracownik pokazuje nakręcaną choinkę damie w średnim wieku, potem ozdobny świecznik komuś innemu, a gdy w końcu przyszła kolej na mnie mówię wprost:

– Pan zapewne wie, co stało się z lampkami, czyż nie?

– Nie ma już lampek… – odpowiedział z enigmatyczną zadumą.

– Tak, dziesiątki dzieci pozbawione radości na święta – odparł inspektor.

– Nie wszystkie dzieci. Wiele dzieci ma teraz czas radości.

– Co Pan powie… Pan coś wie o tej kradzieży?

– Pan wie, że wiem, więc muszę się przyznać.

– O, a jednak nie podejrzewałem.

– Brat żony mieszkający w biednej dzielnicy niedawno stracił pracę. W domu nieomal głód, do tego trójka maluchów bez choinki, bez prezentów, bez odrobiny ciepła i światła na święta. Dwóch chłopców i dziewczynka. Zabraliśmy lampki oraz parę ładnych drobiazgów. Tak, zabraliśmy, bo czyż nie zabiera się wielkim, by podarować odrobinę szczęścia malutkim? Nie jesteśmy jednak Robin Hoodami i aby odkupić grzech złodziejstwa podarowaliśmy światełka wszystkim dzieciom do piętnastego roku życia w jego dzielnicy.

– Och, a już miałem… Nie, komisarz Szkatuła o niczym się nie dowie, niech pan będzie spokojny. – Otworzyłem moją przedwojenną teczkę. – Proszę przyjąć klocki dla dzieci. I proszę dać mi adres siostry, jeśli nie ma pan nic przeciwko, zaniosę kolejne prezenty. Przyjął klocki i podziękował, ale nie zgodził się na podanie adresu siostry. Wydawał się wzburzony i zmęczony jednocześnie. Nie męczyłem go więcej a tylko stanowczo doradziłem kontakt z umówionym dziennikarzem z „Ekspresu”, co pomoże odpędzić śledczych i wyciszyć sprawę – może na zawsze.

– Ambroży, jakim ty jesteś dobrym człowiekiem… Dysperser, zapewne wielka tajemnica waszego komisariatu, okazał się zupełnie niepotrzebny – dzięki twojemu geniuszowi detektywistycznemu, a nade wszystko dzięki twojej wybitnej moralności!

– Dziękuję, Anno, tak bardzo serdecznie dziękuję… Każdy dzień zaczynam i kończę z myślą o Tobie, inaczej nie byłbym w stanie rozwiązywać tych wszystkich trudnych spraw i historii często moralnie przerażających. Czułość zamgliła oczy inspektora.

– Posłuchajmy kolęd w radiu – powiedział.

– Dobrze, posłuchajmy choćby do północy. A co z nagrodą? – zapytała.

– Złodzieje i mordercy z okolicy jakby zapadli w sen zimowy do Nowego Roku, więc nie było zagadek do rozwiązywania. W związku z tym zastojem doszło do remisu między komisariatami, nagroda wyjątkowo nie została przyznana, co prawie się nie zdarzam bo nadal, do dziś, walczymy o bezpieczniejsze… i sprawiedliwsze miasto.

***
grudzień 2025-marzec 2026; edytowane 22 marca 2026
ilustracja: „Iskierki” oraz AI/GROK/X

Inne opowiadania i szkice: https://iskierki.in/opowiadania

kolacja wigilijna, inspektor siedzi z żoną przy kwadratowym stole z białym obrusem, salon z kominkiem, choinka i stare meble - czarno-biały rysunek

Po świętach. Impresja

***

stłuczone serca
kurz na choince
zegary poświąteczne
💖🎄🕰️

błędna iskra
żar serc papierowych
postaci
✨🎄👩‍❤️‍👨

miłość
krótsza niż mgnienie
wskazówki zegara
🕯️💞🕰️

Choinka: bombki i ozdoby choinkowe
choinka /ilustracja: Domena Publiczna/

***
Wszystkiego Najlepszego Nowym Roku!

Boże Narodzenie 2018

Coś z czasów Wiary pierwszych chrześcijan, cytaty z nauk jednego z ojców Kościoła:

„Albowiem to, co dotyczy naszego Pana, Jezusa Chrystusa, jest zarazem Boskie i ludzkie. I tak, dwojakie jest Jego narodzenie: jedno z Boga, przed początkiem czasów; drugie z Dziewicy, gdy dopełniły się czasy. Dwojakie też i przyjście: pierwsze – ukryte, jak rosy na runo; drugie – jawne, to, które nastąpi.”

„Kto chce mówić o istocie Boga, niech najpierw opisze granice świata.”

„Kiedy słońce ukaże się temu, który do tej pory pozostawał w ciemnościach, to otrzymuje światło dla swoich cielesnych oczu i wyraźnie widzi to, czego przedtem nie dostrzegał. Podobnie i ten, który został uznany godnym daru Ducha Świętego, zostaje oświecony na duszy i wyniesiony ponad to, co ludzkie, widzi to, co dotąd było mu nieznane”

Cytaty pochodzą z katechez Cyryla Jerozolimskiego (ok. 315–386) – pisarza i teologa wczesnochrześcijańskiego, jednego z ojców Kościoła, greckiego biskupa Jerozolimy (348-386) i doktora Kościoła, świętego Kościoła katolickiego, ormiańskiego, koptyjskiego, prawosławnego, ewangelickiego, anglikańskiego.

***
Spokojnych i błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia!

„Peasant Life in Sweden … Illustrated” (1870), London / źródło ilustracji

snow-ball-3852330_1280

Josquin des Prés – „Benedicta es, cælorum regina” (motet z 1520 roku)

Święta coraz lepsze – o Bożym Narodzeniu

Nierzadko, wręcz często, można trafić na teksty, reportaże, fotoreportaże, audycje radiowe, itp., o skromnych, biednych, siermiężnych, wprost byle jakich… świętach Bożego Narodzenia w PRL. Wymienione powyżej przymiotniki są przytoczeniem autentycznych określeń, z jakimi się spotkałam. Skromna, niemodna choinka, takież prezenty, proste dania nieobficie serwowane. I nagle wyskakuje dysonans, bo dla większości z nas były to najpiękniejsze dni w roku – cudowne dni, magiczny czas, wyczekiwane prezenty, pyszne jedzenie, itd. 🎄 Styl ówczesnego życia, jego poziom, poziom zamożności, i możliwości, nie stawiał prawie nikogo w pozycji wyczekiwania na „coś jeszcze lepszego”, tym bardziej na coś z drugiej dekady XXI wieku. Wtedy tamto było lepsze.

Co do samych ozdób choinkowych, te „retro” bywały zazwyczaj gustowniejsze niż wiele współczensnych stylów choinkowych.

„Krasnal i sarenka w lesie Boże Narodzenie 1958 PRL” / źródło: Myvimu – Pocztówki Artystyczne

***
Wesołych Świąt!

Świąteczno-noworoczne porady ze starego czasopisma

W jaki sposób można było spędzić święta Bożego Narodzenia w roku 1973? Gazety i czasopisma podpowiadały jak. Oto końcowy rozdział dłuższego artykułu dotyczącego okresu świąteczno-noworocznego z dwumiesięcznika „Uroda”, nr 6/1973 (Wydawnictwo „Watra”).

Jak widać poniżej, mówiło się wtedy, całkiem niedawno jeszcze: „zapalić telewizor” oraz „przy radio”. Styl tekstu jest charakterystyczny dla epoki wcześniejszego PRL-u – ton wychowawczo-poradniczy z odrobiną staroświeckości. Ogrom migracji ludności ze wsi do miast w latach 70-tych (epoka Gierkowska) niósł chyba ze sobą konieczność udzielania porad dotyczących stylu bycia i życia, a więc myślę, że takie teksty miały niemały sens i nie były tylko wypełniaczami kolumn. Zresztą PRL przez cały czas swego trwania „wychowywało ludzi”.

Przeglądałam to czasopismo we wczesnym dzieciństwie, od momentu gdy było kupione, a nawet trochę czytałam.

Autorzy popisani pseudonimami; tylko jedną autorkę udało mi się zidentyfikować. Ilustracja pochodzi z tekstu, a pod ilustracją – okładka tego numeru „Urody” (fotografie, nie skany). Pogrubienia i kapitalizacja w tekście identyczne z oryginałem, tekst był umieszczony w dwóch szpaltach.

„Okres między świętami a sylwestrem jest dla gospodyń nieco relaksowy. W lodówce są jeszcze poświąteczne zapasy, mieszkanie nie wymaga nadmiernej pracy, bo zostało generalnie wysprzątane. Jest to świetna okazja aby zadbać o siebie i przed sylwestrem, zastosować wszystkie, niezbędne zabiegi upiększające. Na tę uroczystą noc warto być wypoczętą i w dobrym humorze, bo to pomyślna wróżba na nadchodzące 12 miesięcy. O północy, gdy podniesiemy kieliszek szampana, witając nadchodzący rok, musimy wierzyć, że życzenia składane w atmosferze miłości, zgody i życzliwości zostaną na pewno spełnione.

Do tego toastu przyłącza się również zespół redakcji „Uroda”, życząc naszym Czytelniczkom i Czytelnikom Szczęśliwego Nowego Roku.

ŚWIĘTA NA 5 SPOSOBÓW

Przy mężu. Jeśli zjadł obfite śniadanie, trudno go będzie raczej namówić na przedsylwestrowy trening taneczny lub na „łamanie głowy” przy rozwiązywaniu krzyżówki we dwoje. Na pewno jednak mąż nie pogardzi filiżanką mocnej kawy, a po niej — spacerkiem dotleniającym, na który w powszedni dzień zawsze brakuje Wam czasu. Oszczędźcie sobie jednak w świąteczne, małżeńskie tête-à-tête rozmów na temat budżetowych kłopotów, trudności wychowawczych i rozmaitych wad charakterologicznych jednej czy drugiej matki (czyli teściowej), wybierając raczej tematy bezkonfliktowe, choćby nawet dotyczyły wyłącznie pogody.

W objęciach Morfeusza świętować nie należy, bo wtedy, po świętach, ma się wrażenie bezpowrotnego zmarnowania paru wolnych dni, nie mówiąc o tym, że przed wizytą u znajomych czy przyjęciu gości we własnym domu sen wcale nie daje uczucia wytchnienia, przeciwnie — wprawia w stan otępienia. Jeśli już chcemy naprawdę odpocząć — nauczmy się sztuki 15-minutowego relaksowania, co przynosi rewelacyjne wyniki: odświeża psychicznie i fizycznie, pozwala wyjść z nowym zapasem sił na spotkanie świątecznych wizyt.

Przy radio. Jeśli za późno pomyślałyśmy o kupieniu biletów do teatru lub jeśli dojazd do miasta na spektakl jest dla nas zbyt dużym problemem — urządźmy sobie teatr w domu. usiądźmy wygodnie w fotelu, zapalmy lampkę, przygotujmy dobrą herbatę, niski stołeczek do oparcia nóg i włączmy radio — tak, właśnie radio — o tej godzinie, w której nadawane jest interesujące słuchowisko. To przedstawienie nie wymaga wyjazdu i powrotu do domu późnym wieczorem, przynosi natomiast pełny odpoczynek i gwarantuje odprężenie psychiczne, o które nam tak bardzo chodzi.

Ze wspomnieniami. Kto szuka nieco oryginalniejszego źródła radości, niech sięgnie do szuflady, gdzie przechowywane są albumy rodzinne lub zdjęcia ze wszystkich, minionych wakacji. Oto pan domu jako niemowlę, oto pani domu na tle Karkonoszy w sukience, która teraz wydaje się sprzed potopu, oto grupa wycieczkowa na karnawał w Budapeszcie — ten w futrzanej czapce, to pan Kowalski, pamiętacie, jakie opowiadał świetne dowcipy? Oto wy i trzy zaprzyjaźnione rodziny przed namiotem na campingu pod Dreznem. Wspominkom nie ma końca, a ich rezultatem jest twarda decyzja odkładania już zaraz, od pierwszego dnia po świętach, jakiejś sumy miesięcznie do PKO, na nową wycieczkę, czy ciekawy wyjazd.

Z książką i telewizorem. Jest to forma świąt coraz bardziej popularna, dająca odpoczynek bez wrażenia gnuśnienia, jak podczas drzemki pod pledem. Aby taki cel osiągnąć, nie wolno bezkrytycznie przesiadywać przed szklanym ekranem od rana do wieczora, dopóki sympatyczna pani czy pan nie powiedzą nam dobranoc. Warto natomiast wybrać z programu interesujące nas pozycje i tylko wtedy zapalać telewizor. Coś do czytania nie może być przypadkowo wybrane z półki. Przygotujmy sobie na święta taką lekturę, na którą od dawna mieliśmy ogromną ochotę, natomiast brakowało nam czasu. Jeśli o mnie chodzi, już od dwóch tygodni mam zarezerwowaną w wypożyczalni pozycję o Dagny Przybyszewskiej i kryminał do poduszki.
A.R. i H.Cz” [Hanna Czachowska – przyp. autorki bloga]

ilustracja_Uroda_6-1973
Ilustracja, dwumiesięcznik „Uroda” 6/1973

Okładka dwumiesięcznika "Uroda"
Okładka dwumiesięcznika „Uroda”, 6/1973

Czy w moim elementarzu były Święta?

Słyszę, że podniosło się oburzenie spowodowane brakiem nazwy „Boże Narodzenie” w nowym, darmowym elementarzu dla pierwszoklasistów. Że padają w nim tylko słowa: „święta”, „prezenty”, „Mikołaj”, „karp w galarecie”, itp.

I oto, po protestach, MEN przyznaje się do błędu oraz umieszcza słowa „Wigilia” i „Boże Narodzenie” w nowym Naszym Elementarzu.

A czy w moim ukochanym „Elementarzu” Falskiego było choćby słowo „święta”? Nie. Okres świąteczny wyglądał tam, jak poniżej, na dwóch kartkach. I takie były wtedy wymarzone prezenty… Może nie do końca, bo to wersja elementarza z roku 1957, używana przez co najmniej 17 lat.

Czy czuję się pokrzywdzona emocjonalnie lub moralnie z powodu takiego elementarza? Absolutnie nie. To była najpiękniejsza książka mojego życia. I każdy wiedział, co znaczyła ta choinka i te prezenty. Przecież nie żadne islamskie święto. Nawet nie było wtedy religii w szkole, jednak skądś wiedza o świętach religijnych musiała się wziąć. Poza tym, może miejsce religii jest w sferze sacrum? Czyli raczej nie w szkole, ani w urzędzie (lekcje religii w szkołach, krzyże w urzędach). Notabene, w czasach gdy sacrum mieszało się z profanum, czyli w zasadzie do niedawna, papieże miewali kochanki i dzieci.

Elementarz Falskiego - Choinka, karta
Elementarz Falskiego – Choinka

Elementarz Falskiego – Prezenty, karta
Elementarz Falskiego – Prezenty

Byłam ostatnim, ewentualnie przedostatnim, rocznikiem, który używał elementarza Mariana Falskiego z ilustracjami Jerzego Karolaka (pierwsze wydanie – rok 1957). Zaraz potem pojawiło się wydanie z nowocześniejszym ilustracjami Janusza Grabiańskiego (1974), i ze zaktualizowanymi tekstami, oraz zupełnie inny elementarz pod nazwą „Litery” (1974), autorstwa Ewy i Feliksa Przyłubskich z ilustracjami Mieczysława Kwacza. „Litery” były elementarzem mojego brata.

A tak wyglądają Święta w najnowszym elementarzu, już po poprawce, ze słowami „Wigilia” i „Boże Narodzenie”…

elementarz "Nasz elementarz" - Boże Narodzenie
Nowy „Nasz elementarz” – Boże Narodzenie / źródło

Boże Narodzenie – świąteczny dzień

Siedzimy przed telewizorem i oglądamy te same filmy/programy, co roku te same. „Potop”, „Kevin sam w domu”, programy z kolędami, itp. Kiedyś ludzie siadali przy piecu, kominku i śpiewali kolędy, w naszym dawnym chrześcijańskim świecie. Powtarzalność pewnych czynności, rytuały, które pomagają nam przetrwać, czuć się szczęśliwszymi.

***

Szczęśliwych Świąt!

stara kartka bożonarodzeniowa, dzieci w lesie z sarną
stara kartka bożonarodzeniowa (1911)  „Radosnych Świąt”

stara kartka bożonarodzeniowa, kot przed kominkiem
stara kartka bożonarodzeniowa, kot przed kominkiem, „Wesołych Świąt”

Robert Frost – „Przystając pod lasem w śnieżny wieczór”

wiersz na Wigilię

Wiem, czyj to las: znam właścicieli.
Ich dom jest we wsi; gdzieżby mieli
Dojrzeć mnie, gdy spoglądam w mroku
W ich las, po brzegi pełen bieli.

Koń nie wie, czemu go w pół kroku
Wstrzymałem: żadnych zagród wokół;
Las, lód jeziora – tylko tyle
W ten najciemniejszy wieczór roku.

Dzwonkiem uprzęży koń co chwilę
Pyta, czy aby się nie mylę.
Tylko ten brzęk – i świst zawiei
W sypiącym gęsto białym pyle.

Ciągnie mnie w mroczną głąb tej kniei,
Lecz woła trzeźwy świat nadziei
I wiele mil od snu mnie dzieli,
I wiele mil od snu mnie dzieli.

/napisał Robert Frost (1874-1963)/
/tłumaczył Stanisław Barańczak/

Stopping By Woods On A Snowy Evening

Whose woods these are I think I know.
His house is in the village, though;
He will not see me stopping here
To watch his woods fill up with snow.

My little horse must think it’s queer
To stop without a farmhouse near
Between the woods and frozen lake
The darkest evening of the year.

He gives his harness bells a shake
To ask if there’s some mistake.
The only other sound’s the sweep
Of easy wind and downy flake.

The woods are lovely, dark, and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep,
And miles to go before I sleep.

***
Najciemniejszy wieczór w roku… może właśnie Wigilia. Jego dom jest we wsi… kościół, dom Boga. I mile drogi bezsennej do Snu Wiecznego… /taką interpretację kiedyś znalazłam/

stara kartka bożonarodzeniowa, zaśnieżony kościół na wsi
stara kartka bożonarodzeniowa, 1906

Stare kartki bożonarodzeniowe

Dawne Święta.
Bez umedialnienia, gadżetyzacji i unifikacji świątecznych wzruszeń. Stare kartki bożonarodzeniowe.

Stara kartka bożonarodzeniowa, Kościół i drzewa w nocy

Stara kartka bożonarodzeniowa, Ostrokrzew i lód

Stara kartka bożonarodzeniowa, Koty i ostrokrzew

Stara kartka bożonarodzeniowa, Miasto i katedra w nocy

Stara kartka bożonarodzeniowa, Koty z jemiołą

Stara kartka bożonarodzeniowa, Wiejski kościół w śniegu

W komentarzach jeszcze trzy stare kartki w stylu „Szopka w Betlejem”.

Stare kartki noworoczne

stara kartka noworoczna, samochód
stara kartka noworoczna, Szwecja, 1909

stara kartka noworoczna, koty
stara kartka noworoczna, 1911

Stare kartki noworoczne. Wyłącznie noworoczne, nie bożonarodzeniowo-noworoczne.

Bogactwo symboli i motywów, a głównie bogactwo pomysłów i rozwiązań graficznych, czego mam wrażenie brakuje w dzisiejszych kartkach noworocznych, papierowych czy elektronicznych. Podejrzewam, że sprzedaż pocztówek była wtedy bardziej opłacalna, stąd ich obfitość.

Jestem po obejrzeniu całkiem sporej ilości starych kart, głównie sprzed I wojny światowej, w kilku miejscach w sieci. Najwięcej znalazłam na tej stronie. Można również tam znaleźć parę osobliwości. Zamieściłam trzy. Niestety zupełnie nie oddaje to bogactwa całości.

stara kartka noworoczna, bałwan i skrzat
stara kartka noworoczna, Niemcy

Jeszcze w kartach z lat 60-tych odnajduję echo tych starych klimatów. Potem, od lat 70, zaczęły królować mniej ciekawe pocztówki (świąteczne) z fotografi. W każdym razie tak mogę orzec na podstawie materiału badawczego, jaki mam w domu. Sama pocztówka pojawiła się na świecie w okolicach roku 1870.

Oglądając szerszy wybór wszystkich tych kart nie udało się uniknąć refleksji typu:

„To część tego pięknego świata, który  umarł wraz z początkiem Pierwszej Wojny Światowej.”