Ameba oraz koty i myszy Tomasza Bogackiego

Przypadkiem odkryłam, że Tomasz Bogacki (ur. 1950), autor ilustracji do pamiętnej dla pewnego pokolenia dziecięcej książeczki „Ameba” (1976), autorstwa Marii Terlikowskiej (1920-1990), stworzył piękne, ciepłe, a nawet poetyckie, grafiki do swoich własnych, i innych autorów, książek obrazkowych wydawanych za granicą. Książek zamieszkałych np. przez takie ciekawe istoty: kot i mysz w śniegu… a potem „w zawieszeniu”.

Trzy koty bawią się w śniegu, z których jeden jest biały, a dwa pozostałe są czarne. Biały kot zlewa się ze śniegiem. Plus trzy myszy, jedna w śniegu obok kota.
Tomasz Bogacki – „Kot i mysz”, 1996, tempera, papier, 35x56cm; ilustracja do książki „Cat and Mouse in the Snow” by Tomek Bogacki (1999)
Dwie kolorowe postacie zwierząt, niebieski kot i brązowy szczur, zawieszone na gałęzi pod drzewem.
Tomasz Bogacki – „Kot i mysz”, 1996, tempera, papier, 35x56cm; ilustracja do jednej z czterech ksiażek o kocie i myszy

Tu źródło grafiki i więcej jego ilustracji >>

Posiadam wspomnianą „Amebę” (wyd. KAW, 1976); sfotografowałam stronę, na której ameba upodabnia się do szeregu lepiej znanych dzieciom zwierzątek. Tekst też ciekawy… A jeszcze niżej okładka książki.

Ilustracja przedstawia cztery ameby w różnych kształtach: pierwsza wygląda jak pies, druga jak kot, trzecia jest wydłużona (jaszczurka), a czwarta przypomina żabę. Tekst odnosi się do ich zabaw i kreacji.
„Ameba”, ilustracje – strona ze zwierzętami; Tomasz Bogacki, tekst – Maria Terlikowska / Autorka zdjęcia: Iskierki.in
Okładka książki "Ameba" autorstwa Marii Terlikowskiej, przedstawiająca kolorowe ilustracje ameb w wodzie i roślinności.
„Ameba” / źródło

Miałam co najmniej jeszcze jedną książeczkę z ilustracjami Bogackiego, mianowicie „Króliczka” (ok. 1979) Marii Janczarskiej, z serii „Z wiewórką”. Ta niestety została oddana, nie przetrwała w zbiorach z dzieciństwa.

Ilustracja przedstawiająca szarego królika i czerwoną wiewiórkę na brązowym tle, z napisem 'KRÓLICZEK' u góry.
„Króliczek” okładka / źródło

Mikroby i ludzie

bakterie

„Nie mają nawet porządnych wnętrzności.
Nie wiedzą, co to płeć, dzieciństwo, starość.
Może nawet nie wiedzą czy są – czy ich nie ma.
A jednak decydują o naszym życiu i śmierci.”

– fragment wiersza „Mikrokosmos” Wisławy Szymborskiej

Wegetujące bezrefleksyjnie mikroby niczym pazerni i głupi politycy. Obie grupy, w niesprzyjających okolicznościach, potrafią zatruć nam życie. I jakże ważne w naszym życiu jest posiadanie porządnych wnętrzności czy głębokiego wnętrza.

Wisława Szymborska – „Mikrokosmos” (wyd. 2009)

Kiedy zaczęto patrzeć przez mikroskop,
powiało grozą i do dzisiaj wieje.
Życie było dotychczas wystarczająco szalone
w swoich rozmiarach i kształtach.
Wytwarzało więc także istoty maleńkie,
jakieś muszki, robaczki,
ale przynajmniej gołym ludzkim okiem
dające się zobaczyć.

A tu nagle, pod szkiełkiem,
inne aż do przesady
i tak już znikome,
że to co sobą zajmują w przestrzeni,
tylko przez litość można nazwać miejscem.

Szkiełko ich nawet wcale nie uciska,
bez przeszkód dwoją się pod nim i troją
na pełnym luzie i na chybił trafił.

Powiedzieć, że ich dużo – to mało powiedzieć.
Im silniejszy mikroskop,
tym pilniej i dokładniej wielokrotne.

Nie mają nawet porządnych wnętrzności.
Nie wiedzą, co to płeć, dzieciństwo, starość.
Może nawet nie wiedzą czy są – czy ich nie ma.
A jednak decydują o naszym życiu i śmierci.

Niektóre zastygają w chwilowym bezruchu,
choć nie wiadomo, czym dla nich jest chwila.
Skoro są takie drobne,
to może i trwanie
jest dla nich odpowiednio rozdrobnione.

Pyłek znoszony wiatrem to przy nich meteor
z głębokiego kosmosu,
a odcisk palca – rozległy labirynt,
gdzie mogą się gromadzić
na swoje głuche parady,
swoje ślepe iliady i upaniszady.

Od dawna chciałam już o nich napisać,
ale to trudny temat,
wciąż odkładany na potem
i chyba godny lepszego poety,
jeszcze bardziej ode mnie zdumionego światem.
Ale czas nagli. Piszę.