Zima w elementarzu Falskiego

Z pamiętnego, a nawet kultowego, „Elementarza” Mariana Falskiego wybrałam, i przycięłam, dwadzieścia najbardziej związanych z sezonem zimowym stron. To również mój elementarz.

W historii polskiej edukacji najbardziej doniosłym elementarzami okazały się podręczniki Mariana Falskiego, pod tytułem „Elementarz”. Pierwsze wydanie, pod tytułem: „Nauka czytania i pisania dla dzieci” ukazało się w roku 1910 i zrewolucjonizowało metodykę nauki czytania w Polsce. Był ilustrowany przez Jana Rembowskiego.

W okresie międzywojennym ukazywały się kolejne wersje elementarza dla dzieci, aktualizowane zgodnie z duchem czasów. Z powodu zapóźnień edukacyjnych sporej części ludności, w 1920 Falski opracował także na zamówienie władz dwie wersje „Elementarza powiastkowego”, dla dorosłych analfabetów oraz osób odbywających zasadniczą służbę wojskową. W 1945 roku prawa do wydawania „Elementarza” Falskiego pt. „Elementarz dla szkół wiejskich” uzyskały Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych (od 1974 Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne).

W 1949 ukazał się pierwszy powojenny elementarz dla dzieci, uwzględniający elementy obowiązkowej w tym czasie ideologii komunistycznej (aczkolwiek bez wymieniania postaci Stalina). Kolejna unowocześniona wersja elementarza ukazała się w 1957 i przetrwała siedemnaście lat. Ostatnia wersja ukazała się w 1974, opublikowana już po śmierci autora, z nowocześniejszymi ilustracjami Janusza Grabiańskiego. Zaktualizowano w niej też teksty. Wersja ta znajduje się w druku i spotyka się z popularnością aż do dnia dzisiejszego (stan na 2013).

Oprócz ostatniej wersji elementarza, w XXI wieku wznowiono też druk elementarza w wersji z 1971 roku. /źródło: wikipedia/

08408408484084848408417184084
Zimowe drugie śniadanie
08508508585085858508517185085
Choinka świąteczna, czyli jodełka
08608608686086868608617186086
Prezenty spod choinki
08908908989089898908917189089
Węgiel na zimę
09009009090090909009017190090
Zimowe zapasy
09109109191091919109117191091
Zwierzęta też robią zapasy na zimę
09209209292092929209217192092
Ślizgawka i łyżwy
09309309393093939309317193093
Ciężkie czasy
09409409494094949409417194094
Bałwanek
09509509595095959509517195095
Górka do zjeżdżania na sankach
09609609696096969609617196096
Bitwa na śnieżki
09709709797097979709717197097
Karmnik i dokarmianie ptaków
103103103103103103103103171103103
Odwiedzamy polskie góry zimą
104104104104104104104104171104104
Zimowy kotek na płotku
106106106106106106106106171106106
Odmrożenia i zimowe choroby
107107107107107107107107171107107
Zimowy szkolny spacer
113113113113113113113113171113113
Bajki opowiadane przez babcię
114114114114114114114114171114114
Zawiane pola i jazda saniami
119119119119119119119119171119119
Roztopy na polach
120120120120120120120120171120120
Skrzydlaci przyjaciele przy oknie i zbliżająca się wiosna

CAŁY ELEMENTARZ W FORMIE WIDEO

Maksymy z „Księgi niepokoju” Fernando Pessoi

Zamieszczam fragmenty z „Księgi niepokoju” Fernando Pessoi (1888-1935), portugalskiego przedstawiciela modernizmu, uważanego za jednego z najważniejszych osobowości literackich XX wieku. Wybrałam podrozdział „Maksymy”. Cała książka ma nietypową konstrukcję (cześć jest napisana pod heteronimem, część pod nazwiskiem autora), do tego niektóre zdania są, jak widać, „niepełne” – zda­nie w ory­gi­na­le było nie­ukoń­czo­ne, miało luki lub frag­men­ty nie­czy­tel­ne. Zaznaczenia wyrazów pochodzą ode mnie.
Tek­sty po­wsta­ły w la­tach 1910-1920 (wg wstępu do rozdziału). „Księga niepokoju” jest najwybitniejszym dziełem Pessoi, ale ukazała się dopiero w 1982 roku, prawie 50 lat po śmierci twórcy.

MAKSYMY

– Je­dy­na ko­rzyść z na­uki to ra­dość z tego, cze­go nie po­wie­dzie­li inni.

– Esen­cją sztu­ki jest izo­la­cja. Każ­dy ar­ty­sta po­wi­nien dą­żyć do izo­lo­wa­nia in­nych, do wzbu­dze­nia w nich pra­gnie­nia sa­mot­no­ści. Pi­sarz od­no­si naj­wyż­szy triumf wte­dy, gdy jego czy­tel­nik uzna­je, że woli po­sia­dać jego tekst, niż go czy­tać. Może nie dzie­je się tak aku­rat w przy­pad­ku pi­sar­skich sław, jest to jed­nak naj­wyż­szy hołd […]

– Być trzeź­wym zna­czy być źle uspo­so­bio­nym do sa­me­go sie­bie. Na­le­ży­ty stan umy­słu oso­by pa­trzą­cej w głąb sie­bie to stan […] ko­goś, kto oglą­da ner­wy i nie­zde­cy­do­wa­nie.

– Je­dy­na po­sta­wa god­na isto­ty wyż­szej to spo­koj­ne i chłod­ne współ­czu­cie dla wszyst­kie­go, co nią nie jest. Nie żeby ta po­sta­wa mia­ła naj­drob­niej­szy rys słusz­no­ści lub praw­dzi­wo­ści; jed­nak jest tak god­na po­zaz­drosz­cze­nia, że na­le­ży ją przy­jąć.

– Po­sia­da­nie okre­ślo­nych i nie­wzru­szo­nych opi­nii, in­stynk­tów, pa­sji, usta­lo­ne­go i uświa­do­mio­ne­go cha­rak­te­ru – wszyst­ko to w prze­ra­ża­ją­cy spo­sób czy­ni z na­szej du­szy pe­wien fakt; ma­te­ria­li­zu­je ją i uze­wnętrz­nia. Ży­cie to słod­ki i płyn­ny stan nie­świa­do­mo­ści rze­czy i sa­me­go sie­bie (to je­dy­ny spo­sób ży­cia, jaki przy­stoi mę­dr­co­wi i go ogrze­wa).

– Umieć się nie­ustan­nie wtrą­cać po­mię­dzy sie­bie sa­me­go i re­al­ność świa­ta to naj­wyż­szy sto­pień wie­dzy i roz­trop­no­ści.

– Na­sza oso­bo­wość musi być uta­jo­na, na­wet dla nas sa­mych: stąd bie­rze się nasz obo­wią­zek nie­ustan­ne­go ma­rze­nia i włą­cza­nia w na­sze ma­rze­nia sie­bie, tak aby­śmy nie mo­gli mieć na swój te­mat żad­nych opi­nii.

A przede wszyst­kim po­win­ni­śmy pil­no­wać, aby inni nie wdzie­ra­li się w na­szą oso­bo­wość. Każ­de cu­dze za­in­te­re­so­wa­nie na­szą oso­bą to bez­czel­ny nie­takt. Po­spo­li­te po­zdro­wie­nie nie jest nie­wy­ba­czal­nym cham­stwem tyl­ko dla­te­go, że naj­czę­ściej jest cał­ko­wi­cie pu­ste i nie­szcze­re.

– Po­ko­cha­nie in­nej oso­by do­wo­dzi zmę­cze­nia sa­mot­no­ścią: jest więc tchó­rzo­stwem i zdra­dą wo­bec sa­me­go sie­bie (jest rze­czą naj­wyż­szej wagi, aby­śmy ni­ko­go nie ko­cha­li).

Da­wa­nie do­brych rad to znie­wa­ża­nie zdol­no­ści do błę­du, jaką ob­da­rzył nas Bóg. Co wię­cej, po­win­ni­śmy ko­rzy­stać z tego, że inni po­stę­pu­ją ina­czej niż my. Moż­ną za­ak­cep­to­wać tyl­ko to, że pro­si się o radę in­nych – po to, aby­śmy po­stę­pu­jąc od­wrot­nie, niż nam po­ra­dzo­no, mie­li cał­ko­wi­tą pew­ność, że po­zo­sta­je­my sobą, w kom­plet­nej nie­zgo­dzie z In­no­ścią.

Autor – Fernando Pessoa 
Tłumaczył – Michal Lipszyc

stare-butelki-apteczne-i-leki
Stare butelki – chemikalia i jednocześnie leki, XIX w. / źródło

Czas życia – czas śmierci

John Donne (1572–1631)

Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą;
każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu.
Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi,
Europa będzie pomniejszona,
tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek,
włość twoich przyjaciół czy twoją własną.
Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie,
albowiem jestem zespolony z ludzkością.
Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

(„Medytacja XVII”, tłum. S. Barańczak)

matka-i-dziecko-wieczorna-modlitwa
1880 rok / źródło

Mikołaj Sęp Szarzyński (ok. 1550 – 1581)

„O krótkości i niepewności na świecie żywota człowieczego”

Ehej, jak gwałtem obrotne obłoki
I Tytan prętki lotne czasy pędzą!
A chciwa może odciąć rozkosz nędzą
Śmierć, — tuż za nami spore czyni kroki!

(Sonet I – fragm.)

***

Z wstydem poczęty człowiek, urodzony
Z boleścią, krótko tu na świecie żywie,
I to odmiennie, nędznie, bojaźliwie;
Ginie, od słońca jak cień opuszczony.

(Sonet II – fragm.)

stare-nagrobki
źródło

Jesienne zegary

Na wszystkich zegarach trwa jesień,
Nawet gdy wskazówki stoją.
Czas, brat wieczności, odmierza chwile.
Jesienią je skraca…

Wrześniowe o piętnaście minut,
Październikowe o godzinę,
Listopadowe o pół dnia.

Ciemność, przybywa sen,
Odbiera pamięć o wieczności,
Coraz bardziej odległej.


Free foto & Anna Hollerer ilustration

Kot i staruszek

Świat wyobraźni. Miejsce gdzie kot jest ukochanym dzieckiem i najbliższym przyjacielem zarazem.
Szwedzki twórca Sven Nordqvist (ur. 1946) napisał i narysował ksiażkowe historie ze starym farmerem o imiemiu Pettson i kocie nazwanym Findus.

/obrazki do obejrzenia w galerii/


Część obrazków pochodzi z tego wpisu na fairyroom.ru.

Jesiennik-niecodziennik. Yuko Higuchi

Antropomorfizacja czy animorfizacja?
Grafiki artystki Yuko Higuchi.
Strona autorki >>

yuko-higuchi
Yuko Higuchi
yuko higuchi
Yuko Higuchi
higuchi-yuko
Yuko Higuchi

Jesienne śledztwa

/szkic/

Inspektor Kluczyk czuł, że zbliża się zimna, mokra i ponura jesień. Przeczuwał, że wraz z nią zbliża się ciężkie, smutne, przeszywające dreszczem grozy śledztwo. Może zabójstwo w małym drewnianym moteliku w górach; sprawa przy której brak jakichkolwiek śladów, poszlak… brak nawet ofiary. Tylko czuć, że stało sie coś bardzo złego, mgliście mrocznego, przerażającego do szpiku jestestwa, coś co nie pozwala spać miejscowej społecznośći. Nie pozwala nawet spokojnie mieszać cukru w herbacie.

Inpektor znał te klimaty. Wczesne poranki gęste od nowych podejrzeń; późne wieczory nadmiernie obciążone zmęczeniem i napięciem. Śledztwa po których przybywa siwych włosów i leków nasercowych w apteczce.

I pamiętał ból istnienia, jaki go w takich czasach ogarniał. Ktoś musiał to śledztwo przeprowadzić do końca, ktoś musiał być pierwszym poznającym straszną prawdę.

***
jesień 2016

czarny-kot
Autorka ilustracji – Anna Hollerer

Mikroby i ludzie

bakterie

„Nie mają nawet porządnych wnętrzności.
Nie wiedzą, co to płeć, dzieciństwo, starość.
Może nawet nie wiedzą czy są – czy ich nie ma.
A jednak decydują o naszym życiu i śmierci.”

– fragment wiersza „Mikrokosmos” Wisławy Szymborskiej

Wegetujące bezrefleksyjnie mikroby niczym pazerni i głupi politycy. Obie grupy, w niesprzyjających okolicznościach, potrafią zatruć nam życie. I jakże ważne w naszym życiu jest posiadanie porządnych wnętrzności czy głębokiego wnętrza.

Wisława Szymborska – „Mikrokosmos” (wyd. 2009)

Kiedy zaczęto patrzeć przez mikroskop,
powiało grozą i do dzisiaj wieje.
Życie było dotychczas wystarczająco szalone
w swoich rozmiarach i kształtach.
Wytwarzało więc także istoty maleńkie,
jakieś muszki, robaczki,
ale przynajmniej gołym ludzkim okiem
dające się zobaczyć.

A tu nagle, pod szkiełkiem,
inne aż do przesady
i tak już znikome,
że to co sobą zajmują w przestrzeni,
tylko przez litość można nazwać miejscem.

Szkiełko ich nawet wcale nie uciska,
bez przeszkód dwoją się pod nim i troją
na pełnym luzie i na chybił trafił.

Powiedzieć, że ich dużo – to mało powiedzieć.
Im silniejszy mikroskop,
tym pilniej i dokładniej wielokrotne.

Nie mają nawet porządnych wnętrzności.
Nie wiedzą, co to płeć, dzieciństwo, starość.
Może nawet nie wiedzą czy są – czy ich nie ma.
A jednak decydują o naszym życiu i śmierci.

Niektóre zastygają w chwilowym bezruchu,
choć nie wiadomo, czym dla nich jest chwila.
Skoro są takie drobne,
to może i trwanie
jest dla nich odpowiednio rozdrobnione.

Pyłek znoszony wiatrem to przy nich meteor
z głębokiego kosmosu,
a odcisk palca – rozległy labirynt,
gdzie mogą się gromadzić
na swoje głuche parady,
swoje ślepe iliady i upaniszady.

Od dawna chciałam już o nich napisać,
ale to trudny temat,
wciąż odkładany na potem
i chyba godny lepszego poety,
jeszcze bardziej ode mnie zdumionego światem.
Ale czas nagli. Piszę.

O misiu

Teddy Bear, Teddy Bear,
Torn and tattered.
You were my friend
When it really mattered.

/autor nieznany/

***
Misiu, Misiu,
Rozpruty i obszarpany.
Byłeś moim przyjacielem
Wtedy gdy naprawdę to coś znaczyło.

miś na krześle

Zwierzęta Wilkonia

Oczywiście jest tych zwierząt więcej niż tu… Znany mi od dziecka Józef Wilkoń (ur. 1930), artysta dla dorosłych i ilustrator książek dla dzieci.

Józef Wilkoń o zwierzętach:

„Wypowiadanie się przez zwierzęta jest moją obsesją. Mam nadzieję, że czemuś to służy, że coś mogę w ten sposób wyrazić, powiedzieć o ludziach, używając zwierzęcia jako metafory. Najpierw trzeba poznać zwierzęta. Zapamiętać jak wyglądają, jak zachowują się w ruchu. A później należy nauczyć się je namalować w różnych pozach, o różnej porze dnia i nocy.
Jeżeli artysta chce namalować zwierzęta rzetelnie, musi pokazać, jak wyrażają emocje: radość, smutek, myślenie, zadumę. Gdy artysta jest zdolny, potrafi nawet oddać zapach i smak owoców, które one zjadają.”
/źródło cytatu i obrazki/

Mam wrażenie, że teraz już wszyscy wypowiadają się przez zwierzęta. W malarstwie i grafice. Zastąpiły one dawne krajobrazy, portrety ludzi czy martwe natury, tworzenie których jest teraz znacznie mniej potrzebne. Poza tym, człowiek odnalazł się w zwierzęciu, a zwierzę zostało zhumanizowane.

kotek1

kotek8

wilkon_jozef6

Źródło ilustracji i więcej obrazków >>

wilkoń - koty
Józef Wilkoń – „Rosalind das Katzenkind” (Piotr Wilkoń) / źródło