Cioran o liryczności człowieka i o doświadczeniach granicznych

Dwa fragmenty z pierwszej książki Emila Ciorana pt. „Na szczytach rozpaczy” (1934, wydanie rumuńskie):

„Są ludzie, którzy stają się liryczni tylko w rozstrzygających momentach życia, niektórzy zaś wyłącznie w chwili agonii, kiedy cała ich przeszłość aktualizuje się i porywa ich niczym potok. Większość wszakże poddaje się liryczności w następstwie doświadczeń zasadniczych, gdy wzburzenie najgłębszych warstw ich osobowości osiąga szczytowy paroksyzm. Na przykład kiedy ludzie o nastawieniu obiektywnym i bezosobowym, obcy samym sobie i głębokim aspektom rzeczywistości stają się więźniami miłości — doświadczają uczucia, które uruchamia wszystkie ich rezerwy osobowe. Fakt, że niemal wszyscy ludzie układają wiersze, gdy kochają, dowodzi, że środki myślenia pojęciowego są zbyt ubogie, aby mogły wyrazić ich wewnętrzną nieskończoność i że liryzm, jaki w sobie noszą, może się w sposób adekwatny zobiektywizować jedynie wykorzystując tworzywo płynne i irracjonalne.”

Tłum. I. Kania, z dzieła: „Na szczytach rozpaczy” (1934), rozdział pierwszy pt. „Być lirycznym”

„Są doświadczenia, po których człowiek nie może już dalej żyć. Czujemy wówczas, że cokolwiek byśmy robili, nie ma to już żadnego znaczenia. Gdy bowiem człowiek dotarł do granic życia, gdy w zapamiętaniu przeżył wszystko, co na owych groźnych rubieżach można znaleźć, codzienne gesty i zwykłe dążenia tracą wszelki urok i czar. Jeśli mimo wszystko żyjemy nadal, zawdzięczamy to naszej zdolności do obiektywizacji przez pisanie, uwalniające nas od niesłychanego napięcia. Twórczość jest tymczasowym wybawieniem ze szponów śmierci. Czuję, że mogę rozpaść się na kawałki pod naporem wszystkiego, co niosą mi życie i perspektywa śmierci. Czuję, że umieram z samotności, z miłości, z rozpaczy, z nienawiści — ze wszystkiego, co może mi zaofiarować ten świat. To jest tak, jak gdyby każde przeżycie wypełniało mnie niczym balon, ponad granice jego wytrzymałości. Przeżywając najintensywniej i najstraszniej zwracamy się ku nicości.”

Tłum. I. Kania, z dzieła „Na szczytach rozpaczy” (1934), rozdział trzeci pt. „Nie móc już żyć”.

***

Miłość i śmierć czynią człowieka podobnie bezbronnym.

Cioran, z zawodu „mizantrop”, był również dość inteligentnym obserwatorem, nawet jeśli za bardzo prześladowanym przez własną skłonność do przesady.

Jeszcze trochę zimowo, więc taka ilustracja…

doniczki z kwiatami na parapecie okna, za oknem śnieg i domy
Henry Alexander (1860-1894) – „Snow Scene Through a Winter Window” (1870)

Żył jak chciał

zyl-jak-chcial
z nagrobka Krzysztofa Kąkolewskiego / źródło

„Żył jak chciał – K. K.” to końcówka z napisu nagrobkowego Krzysztofa Kąkolewskiego, reportażysty i pisarza, umieszczona na samym dole płyty nagrobnej pod epitafiami jego rodziców, którzy spoczywają w tym samym grobie.

Opis wzruszający, zwłaszcza w kontekście jego twórczości (trudne, bulwersujące i niepoprawne politycznie tematy), jego nonkonformizmu oraz swoistego pół-wygnania od pewnego punktu w jego biografii, co z kolei otoczyło jego późniejsze życie i dzieła autsajderskim klimatem.

„Żył jak chciał”. Może najpiękniejsza droga, jaką można podążać przez życie.

A tu słowa Kąkolewskiego z filmu dokumentalnego o autorze, filmu zawierającego rozmowy z pisarzem:

„Pytanie, kto to jest nienormalny, kto odbiega od normy… Ja napisałem, że ludzie przeciętni odbiegają od normy. Bo jest szaleństwem wybrać się jako człowiek przeciętny.”

„Spotkały mnie nieszcześcia, ale nie spowodowały tego że stałem się nieszczęśliwy… Istnieje pewien obowiązek szczęścia… By innych rozświetlić w swoim nastroju.”

/źródło:  „Errata do biografii – Krzysztof Kąkolewski” (2007) – cały dokument poniżej/

Czas życia – czas śmierci

John Donne (1572–1631)

Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą;
każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu.
Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi,
Europa będzie pomniejszona,
tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek,
włość twoich przyjaciół czy twoją własną.
Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie,
albowiem jestem zespolony z ludzkością.
Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

(„Medytacja XVII”, tłum. S. Barańczak)

matka-i-dziecko-wieczorna-modlitwa
1880 rok / źródło

Mikołaj Sęp Szarzyński (ok. 1550 – 1581)

„O krótkości i niepewności na świecie żywota człowieczego”

Ehej, jak gwałtem obrotne obłoki
I Tytan prętki lotne czasy pędzą!
A chciwa może odciąć rozkosz nędzą
Śmierć, — tuż za nami spore czyni kroki!

(Sonet I – fragm.)

***

Z wstydem poczęty człowiek, urodzony
Z boleścią, krótko tu na świecie żywie,
I to odmiennie, nędznie, bojaźliwie;
Ginie, od słońca jak cień opuszczony.

(Sonet II – fragm.)

stare-nagrobki
źródło

„Zaduszki” Konwickiego, samotność bohaterów

„Zaduszki” Konwickiego. Rozmaite oblicza samotności. Miłość obok śmierci, śmierć dodaje sensu miłości.

Minęła wojna, nadeszły nowe czasy. Stary, chorujący Żyd czeka na śmierć w rodzinnym miasteczku. W czasie wojny stracił najbliższą rodzinę oraz większą część majątku. Najbliżsi na cmentarzu i stare miejsca, do których jest przywiązany; to wszystko powstrzymuje go przed wyjazdem do krewnych za granicę. Nagle w miasteczku pojawia się para młodych ludzi, którzy, tak jak Goldapfel, ocaleli z zawieruchy wojennej. Przyjechali, aby odnaleźć swoją miłość i w tym celu muszą rozliczyć się z demonami przeszłości. Zatrzymują się w hoteliku, w którym mieszka żyjący już tylko przeszłością Goldapfel, który teraz zaczyna szukać kontaktu z nowo przybyłymi, bo, jak sam mówi, może ogrzać się ich ciepłem. Ciepłem szczęścia innych ludzi, tym czego prawdopodobnie brakuje mu w miasteczku.

Goldapfel mówi: „A jak traficie państwo drugi raz do naszego miasteczka, to ja będę czekał. Jeżeli dożyję… „

„Zaduszki” (1961), reż Tadeusz Konwicki, zdjęcia Kurt Weber. Rolę Goldapfla gra Włodzimierz Boruński.


„Nie śmierć roz­dziela ludzi, lecz brak miłości.”
Jim Morrison

„Kochaj in­nych, tych, którzy ci zos­ta­li, i mów im to. Nie zwle­kaj. To je­dyna rzecz, której śmierć może nas nau­czyć: że nie ma nic pil­niej­sze­go jak miłość.”
Éric-Emmanuel Schmitt

„Miłość, która zap­rawdę rzad­ko występu­je w życiu w sta­nie czys­tym, po śmier­ci jaśnieje na wszys­tkie stro­ny i jest naj­częstszym z uczuć.”
Erich Maria Remarque

„Bo zdążyli ra­zem już ty­le przeżyć, żeby pojąć, że miłość jest miłością o każdej porze i w każdym miej­scu, ale im bliżej śmier­ci, tym bar­dziej jest intensywna.”
Gabriel García Márquez


„Zaduszki” Konwickiego – wóz z wieńcami zaduszkowymi

Jesienne cytaty – przemijanie

„Bije zegar godziny, my wtedy mówimy,
jak ten czas szybko mija, a to my mijamy”.
Stanisław Jachowicz (1796-1857)

„Gdyby śmierci nie było nikt z nas by już nie żył.
Przemijamy jak wszystko, by w ten sposób przetrwać.”
Jan Twardowski (1915-2006)

„Istota wspomnień polega na tym, że nic nie przemija.”
Elias Canetti (1905-1994)

cytat z Jachowicza, koło z liści

cytat z Twardowskiego, kartka w liściach

cytat z Canetti'ego, liście klonu na gałęzi

Od siebie dodam to, co napisałam w jednym z komentarzy:
„Śmierć wyznacza granice, tworzy definicję życia.”

Zaduszki. Refleksje nad życiem i śmiercią.

Zaduszki przypadają 2 listopada, w dzień po Wszystkich Świętych. To chwila refleksji nad znikomością, ułomnością i kruchością ziemskiego życia, nad sensem śmierci. Wspominamy zmarłych, odwiedzamy cmentarze, uczestniczymy w modlitwach i przyozdabiamy groby. Bywa że dopiero tego dnia odkrywa się sens życia.

Tradycja stawiania zniczy na grobach pochodzi od dawnego zwyczaju rozpalania ognisk na mogiłach; wierzono że ogrzeją błąkające się po ziemi dusze. Zaduszki zastąpiły pogańskie święto Dziadów, pradawny obrzęd Słowian i Bałtów. Dziady odprawiano dwa razy do roku, wiosną i jesienią (jesienne w noc z 31 października na 1 listopada, a według innych źródeł – 2 listopada; wiosenne około 2 maja, według faz księżyca). Miały one na celu nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych i zdobycie ich przychylności.

Współcześnie Dziady obchodzone są przez rodzimowierców słowiańskich, spadkobierców przedchrześcijańskiej wiary Słowian. Obchody Dnia Zadusznego zapoczątkowano w chrześcijaństwie w roku 998, jako przeciwwagę dla pogańskich obrządków czczących zmarłych. Obecnie groby odwiedza się głównie w dzień Wszystkich Świętych, zwanym Świętem Zmarłych, dzień wolny od pracy.

Do zwyczaju Dziadów nawiązuje Adam Mickiewicz w dramacie „Dziady” część II. Akcja toczy się w Dzień Zaduszny (w nocy). W kaplicy zebrała się grupa ludzi z pobliskiej wioski. Obrzędowi przewodniczy Guślarz; wzywa dusze czyśćcowe, by powiedziały, czego im trzeba do osiągnięcia zbawienia, i by posiliły się z żywymi.

A to Upiór z IV części „Dziadów”, ilustracja, która mnie przerażała w dzieciństwie, i którą można potraktować jako nawiązanie do nastroju Halloween, dziwnego amerykańskiego „święta duchów” (obchodzonego nocą 31 października); święta nieco przerażającego, dziwacznego, ale meksykański makabreskowy Dzień Zmarłych wydaje się jeszcze dziwaczniejszy.

Upiór, Dziady IV, rysunek Jankowskiego
Upiór, „Dziady” część IV, rys. Czesław Jankowski

Eugenio Montale – „Śmierci nie ma”

Powiedziane jest, że nie da się żyć bez pancerza
jakiejś mitologii.
Nie byłoby nieszczęścia, gdyby nie to, że zawsze
ostatnia jest najgorsza.

Dawniej bóstwa bywały przydatne,
cóż, że były wrogie.
Nowe karmią nas tanim
pocieszeniem, ale nie znają naszego losu.

Nie mają zielonego pojęcia o ludziach,
ale nie wiedzą także nic o sobie.
Choć ukazują twarz przyjazną, nawet kiedy zabijają,
to śmierci nie ma, gdzie nigdy nie było narodzin.

/napisał Eugenio Montale; „Dziennik z lat ’71 i ’72″/
/tłumaczyła Anna Kamieńska/

Izaak Lewitan - "Cisza" (1898)
Izaak Lewitan - "Cisza" (1898)

Trzy wiersze Hanny O. Zbierzchowskiej

Świat mój pełen jest cieni
ciemności
wspomnień
zasmucających wieńców
chłodu
promieniującego z legend i mitów
ze snów i marzeń
fantazji
mój świat — strzępy wydarte śmierci

Tak niewiele zgromadziłam w życiu
wyszczerbioną filiżankę
w której pijałeś herbatę
parę starych biletów samolotowych
przepustek w świat
kilka pudełek po butach z listami od tych
którzy niegdyś uważali się za przyjaciół
trochę zasuszonych płatków róży i liści
świadectw miłości
talię kart
wygraną na szkolnej loterii
trochę drobiazgów
najdroższy skarb
smutne relikwie przeszłości
wygasłej

Najgorszy jest lęk przed
zapadnięciem w sen
osunięciem się przepaść
nieistnienia
Najgorszy jest lęk przed
przebudzeniem
do czarnej rozpaczy i
czarnej beznadziei

/napisała Hanna Olcha Zbierzchowska (1940-89)/
/pisane w jęz. angielskim, tłumaczył Krzysztof Zabłocki/

stara filizanka w kwiaty
Foto: www.angiemuldowney.co.uk/2010/07/snooze/

Rocznica śmierci Ciorana

Niedawno minęła rocznica śmierci Emila Ciorana, filozofa, teoretyka nihilizmu, eseisty i mizantropa. Mizantropa prawie doskonałego – gdyby nie fakt posiadania towarzyszki życia. Poniżej kilkanaście cytatów z dzieł Ciorana…

1. Ubojnia izraelicka – najokrutniejsza. Co najmniej pięć minut męki. No i ten pół-rabin z nożem w dłoni, dokonujący wykrwawienia – cóż za ohydny widok! Przez cały czas pobytu w tych rzeźniach myślałem o obozach koncentracyjnych. Jest to Auschwitz dla zwierząt.

2. Nikt nie może mieć doświadczenia nieskończoności bez zawrotu głowy, bez głębokiego wzburzenia, którego nie sposób zapomnieć.

3. Przeżywając największy sukces lub porażkę, przypomnij sobie, w jaki sposób zostałeś poczęty.  Nie ma lepszego sposobu czy to na euforię, czy na przygnębienie.

4. Wstąpiłem wreszcie do masarni, gdzie na haku wisiało coś przypominającego półtuszę wołową. Na ten widok o mały włos nie zaszlochałem.

5. Czy to nie nieznośne, że rojowisko ludzkie wypiera wszystkie inne gatunki?

6. Rozpacz to paroksyzm indywiduacji, bolesna i samotnicza interioryzacja gdzieś na szczytach, izolacja człowieka w świecie.

7. Człowiek dobrze się mający jest na płaszczyźnie duchowej bez szans. Głębia to wyłączny przywilej tych, którzy cierpieli.

8. Nieustanne zdawanie sobie sprawy ze śmierci oznacza paroksyzm świadomości.

9. Przeznaczeniem każdego jest realizacja kłamstwa, jakie ucieleśnia, osiągnięcie stanu, w którym jest się już tylko zużytym złudzeniem.

10. W tej chwili nie wierzę absolutnie w nic i nie mam żadnej nadziei.

” Życie – zły gust materii.”

„Demokracja jest festiwalem miernoty i przeciętności.”

„Gdyby nie myśl o samobójstwie, dawno bym się zabił.”

„Gdy nie ma się już ochoty żyć aktywnie, człowiek chroni się w muzyce, tej opatrzności abulików.”

„Byle jaka dżdżownica, która uznałaby się za pierwszą pomiędzy równymi, natychmiast osiągnęłaby status człowieka.”

„Czuję, że umieram z samotności, z miłości, z rozpaczy, z nienawiści – ze wszystkiego, co może mi zaoferować ten świat.”

„Człowiek jest w życiu tak bardzo samotny, że zadaje sobie pytanie, czy samotność agonii nie jest symbolem ludzkiej egzystencji.”

Izaak Lewitan - "Jesień. Droga we wsi"
Izaak Lewitan – „Jesień. Droga we wsi” (1877)

„Posłanie do Nadwrażliwych” Kazimierza Dąbrowskiego

Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi
Za Waszą czułość w nieczułości świata
Za niepewność wśród jego pewności

Bądźcie pozdrowieni za to,
Że odczuwacie innych tak, jak siebie samych

Bądźcie pozdrowieni za to,
Że odczuwacie niepokój świata
Jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie

Bądźcie pozdrowieni
Za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata
Za Wasz lęk przed bezsensem istnienia
Za delikatność niemówienia innym tego, co w nich widzicie

Bądźcie pozdrowieni
Za Waszą niezaradność praktyczną w zwykłym i praktyczność w nieznanym
Za Wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego

Bądźcie pozdrowieni
Za Waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich
Za Wasze zachłanne przyjaźnie i lęk,
Że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed Wami

Bądźcie pozdrowieni
Za Waszą twórczość i ekstazę
Za nieprzystosowanie do tego co jest,
A przystosowanie do tego, co być powinno

Bądźcie pozdrowieni
Za Wasze wielkie uzdolnienia nigdy niewykorzystane
Za to, że niepoznanie się na Waszej wielkości
Nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po Was

Bądźcie pozdrowieni
Za to, że jesteście leczeni zamiast leczyć innych

Bądźcie pozdrowieni
Za to, że Wasza niebiańska siła
Jest spychana i deptana przez siłę brutalną i zwierzęcą
Za to, co w Was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego
Za samotność i niezwykłość Waszych dróg

Bądźcie pozdrowieni Nadwrażliwi

napisał Kazimierz Dąbrowski

Izaak Lewitan - "Jesienny dzień. Sokolniki"
Izaak Lewitan – „Jesienny dzień. Sokolniki” (1879)