Samotność nieoswojona

Wybitny reporter Krzysztof Kąkolewski naliczył podobno 27 rodzajów samotności. Jako skromna i nieprofesjonalna obserwatorka życia, doszukałabym się może tylko kilku. Wystarczy.

Nadchodzi wiosna. Samotni poczują się jeszcze bardziej samotni. Niezmienne, jak rytm przyrody i jak radość ze znalezienia pierwszego przebiśniega. Kochający pokochają jeszcze mocniej albo się rozstaną. Labirynt emocji. Prostota świata.

Jacek Yerka "Wiosna"
Jacek Yerka (ur. 1952) – „Wiosna” / Foto: www.yerka.ovh.org
Zeszłego roku w Marienbadzie
„Zeszłego roku w Marienbadzie” (1961) – kadr z filmu

„Czy nie spotkaliśmy się w zeszłym roku w Marienbadzie?”

– cytat z filmu „Zeszłego roku w Marienbadzie” (reż. Alain Resnais, 1961)

zeszłego roku w marienbadzie
„Zeszłego roku w Marienbadzie” – kadr z filmu

Miś

„Jedną z najdziwniejszych spraw w życiu jest to, co sobie człowiek zapamiętuje.” (Agatha Christie)

„Kto cierpi, ma pamięć.”  (Cyceron)

Skończyło się. Najważniejszy związek w jej życiu. Odszedł. Pozostał miś na szafce przy łóżku. Kupiła go w końcowym okresie walki o jego miłość. Miś jest z recyklingu i z second-handu. Kupiony za złotówkę na targowisku; na stoisku z używanymi towarami, wyciągnięty z szaro-żółtego kartonu stojącego na ziemi. Wykonany z syntetycznych, używanych materiałów. Niedopracowany artystycznie, krzywo zszyty. Niskiej jakości i wielkiego serca. Odwrotnie niż mężczyzna, który ją opuścił. Przypomina skromne zabawki z jej prowincjonalnego dzieciństwa w czasach komunizmu. Do miasteczka docierały gorsze towary i gorsze zabawki. Piękne, te w lepszym stylu i gatunku, były do zdobycia w stolicy.

Małe miasteczko. Małe sklepiki. Zwykłe towary, wąski asortyment, szare półki. W środy sklepy zamykano o dwie godziny wcześniej, tak jak w  soboty i dni przedświąteczne: o trzeciej lub czwartej po południu. To dawało dwie dodatkowe godziny ciszy, a jesienią i zimą – mniejszej ilości światła na przysklepowych uliczkach. Prawie wszystko zamknięte wcześniej, ludzie wracają do domów, stoją na przystankach, ale brak sobotnich pijaków i awantur; brak nastroju święta związanego z nadchodzącym dniem wolnym od pracy. Tamta przyspieszona cisza wydaje jej się teraz czymś ważnym. Nie do końca rozumie, dlaczego lubiła „krótki dzień handlu”. Może czegoś nie pamięta. Może polubiła go dopiero teraz. Miś przyniósł ze sobą tamten klimat. Miś jest posłańcem z jej nie do końca rozszyfrowanego dzieciństwa. Jest dobrym pocieszycielem. Umie współczuć, choć jego suche, pluszowe łzy są niewidoczne.

/2012/

stare pluszowe misie (mały i duży) oraz drewniany klocek - rysunek
Grafika: „Iskierki” oraz AI/GROK/X

Opowiedz mi o swoich oczach

Fragment opowiadania o miłości mężczyzny, który stracił wzrok:

Zaczęła mówić o pogodzie, lękała się bowiem, żeby jej znów nie poprosił, by opowiadała o sobie. Nie miała do tego najmniejszych zdolności. Przyjemność sprawiało jej, kiedy o niej opowiadał, uśmiechała się wtedy ironicznie, ale słuchała z zadowoleniem… I jeszcze gdzieś głęboko nurtował ją lęk, którego istnienie kobieta usiłowała zataić sama przed sobą… Czekała na chwilę, w której on zapyta, dokąd to odeszła od niego na całe dwa długie lata… Ależ nie, on nie mógł pozwolić sobie na takie pytanie, nigdy nie poniżył się do tego, by się wywiadywać, jak tam nazywał ją ktoś inny, jakimi słowami mówił o jej oczach, ustach, plamkach. Były to całkiem inne słowa, może nie takie piękne jak jego, ale tamten drugi też mówił o oczach, o plamkach, bo w końcu wszyscy mężczyźni są banalni i lubią się powtarzać. Ogarnęła ją jakaś litość nad jego uczuciem, aż musiała sobie powiedzieć: „Skąd ta litość, przecież nie o to chodziło…”

(„Opowiedz mi o swoich niebieskich oczach”, Jewhen Hucało, tłum. Jerzy Litwiniuk)

Litość nie jest dobrym początkiem miłości. Zwykle to się źle kończy, głównie dla osoby litującej się. Niemniej, wiele kobiet nie umie kochać inaczej jak tylko poprzez litość. Ale któremu mężczyźnie nie przeszkadzałby fakt, że ktoś jest z nim z litości? W tym opowiadaniu było inaczej, litość przyszła później.

Kobieta w oknie - Isabelle Adjani

„Początek miłości” Rilkego

O, uśmiech, pierwszy uśmiech, ten nasz uśmiech.
Jakżeśmy czuli wspólnie: wdychać zapach lip,
wsłuchać się w ciszę parku — nagle wzajem
patrzeć na siebie, dziwić się — po uśmiech.

W owym uśmiechu było przypomnienie
zająca, który właśnie w tamtej stronie
igrał na łące; to było dzieciństwo
uśmiechu. Już poważniejszy się zdawał
ruch łabędzia, przydany mu, którego później
ujrzeliśmy, gdy dzielił staw na dwie połowy
cichego zmierzchu. — I skłony wierzchołków
wobec czystego, ubiegającego przyszłość
nocnego nieba, powściągnęły uśmiech
ukrócając go przed zachwyconą
przyszłością w twarzy.
.
napisał Rainer Maria Rilke
tłumaczył Mieczysław Jastrun

serce wycięte w liściu
Foto: Pixabay