Wybitny reporter Krzysztof Kąkolewski naliczył podobno 27 rodzajów samotności. Jako skromna i nieprofesjonalna obserwatorka życia, doszukałabym się może tylko kilku. Wystarczy.
Nadchodzi wiosna. Samotni poczują się jeszcze bardziej samotni. Niezmienne, jak rytm przyrody i jak radość ze znalezienia pierwszego przebiśniega. Kochający pokochają jeszcze mocniej albo się rozstaną. Labirynt emocji. Prostota świata.
Jacek Yerka (ur. 1952) – „Wiosna” / Foto: www.yerka.ovh.org„Zeszłego roku w Marienbadzie” (1961) – kadr z filmu
„Czy nie spotkaliśmy się w zeszłym roku w Marienbadzie?”
Zalegająca w rogu łata starego śniegu,
Którą powinienem był wziąć za
Porwaną przez wiatr gazetę
Zatrzymaną tam przez deszcz.
Upstrzona brudem przypominającym
Drobny druk rozlany po całości,
Najnowsze wiadomości, które zapominałem —
Jeśli kiedykolwiek je czytałem.
/napisał Robert Frost/ /tłumaczenie Monika, autorka strony „Iskierki”, tłumaczenie surowe/
A Patch of Old Snow
There’s a patch of old snow in a corner
That I should have guessed
Was a blow-away paper the rain
Had brought to rest.
It is speckled with grime as if
Small print overspread it,
The news of a day I’ve forgotten —
If I ever read it.
***
Nie mogłam znaleźć przekładu wiersza, więc przetłumaczyłam sama. Co do tytułu, u Stanisława Barańczaka brzmiał: „Spłacheć starego śniegu”. Znam tylko tytuł z jego tłumaczenia.
UZUPEŁNIENIE
Znalezione. Fotograficzna impresja na temat tego wiersza. (foto RaoDK, już usunięte z profilu autora)
A Patch of Old SnowAleksiej Sawrasow – „Morze błota/Rasputitsa” (1894)
Śnieg pada, noc zapada, śpiesznie, och, jak śpiesznie,
Nad polem, które minę, gdy całkiem się zmierzchnie,
I prawie całą ziemię gładko śnieg okrywa,
Tylko badyle sterczą nad biała powierzchnię.
Bory dokoła mają na własność to rżysko.
Leśny zwierz śpi, zaszyty w ciepłe legowisko.
Zbyt nieobecny duchem, prawie się nie liczę;
Lecz samotność mnie włącza w swój krąg – mimo wszystko.
Jeśli w tej samotności cokolwiek się zmienia,
To tylko tyle, że więcej w niej osamotnienia:
Narasta pusta białość bezwiednego śniegu,
Co nic nie mówi – nie ma nic do powiedzenia.
Nie straszcie mnie kosmosem, gdzie próżnia jałowa
Międzygwiezdnych przestrzeni – bez życia, bez słowa.
O wiele bliżej – w sobie – mam tego dość wiele,
By mnie straszyły własne, prywatne pustkowia.
/napisał Robert Frost (1936)/ /tłumaczył Stanisław Barańczak/
***
Studiowaliśmy na tamten świat
gwizd, znak rozpoznania.
Usiłuję go modulować w nadziei,
że wszyscy jesteśmy już martwi, nie wiedząc o tym.
***
„Nigdy nie byłem pewny, czy jestem na świecie.”
„Piękne odkrycie, odparłaś, a ja?”
„Och, ty nadgryzałaś świat, aczkolwiek
w dawkach homeopatycznych. Podczas kiedy ja…”
***
„A Raj? Czy istnieje Raj?”
„Myślę, że tak, proszę pani, lecz win słodkich
nikt już więcej nie chce.”
/napisał Eugenio Montale, tłum. Urszula Kozioł/
/luźne wiersze z cyklu „Xenia”, 1963/
Rene Magritte – „Homesickness” /Tęsknota za domem (ojczyzną)/ (1941)
Zaduszki przypadają 2 listopada, w dzień po Wszystkich Świętych. To chwila refleksji nad znikomością, ułomnością i kruchością ziemskiego życia, nad sensem śmierci. Wspominamy zmarłych, odwiedzamy cmentarze, uczestniczymy w modlitwach i przyozdabiamy groby. Bywa że dopiero tego dnia odkrywa się sens życia.
Tradycja stawiania zniczy na grobach pochodzi od dawnego zwyczaju rozpalania ognisk na mogiłach; wierzono że ogrzeją błąkające się po ziemi dusze. Zaduszki zastąpiły pogańskie święto Dziadów, pradawny obrzęd Słowian i Bałtów. Dziady odprawiano dwa razy do roku, wiosną i jesienią (jesienne w noc z 31 października na 1 listopada, a według innych źródeł – 2 listopada; wiosenne około 2 maja, według faz księżyca). Miały one na celu nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych i zdobycie ich przychylności.
Współcześnie Dziady obchodzone są przez rodzimowierców słowiańskich, spadkobierców przedchrześcijańskiej wiary Słowian. Obchody Dnia Zadusznego zapoczątkowano w chrześcijaństwie w roku 998, jako przeciwwagę dla pogańskich obrządków czczących zmarłych. Obecnie groby odwiedza się głównie w dzień Wszystkich Świętych, zwanym Świętem Zmarłych, dzień wolny od pracy.
Do zwyczaju Dziadów nawiązuje Adam Mickiewicz w dramacie „Dziady” część II. Akcja toczy się w Dzień Zaduszny (w nocy). W kaplicy zebrała się grupa ludzi z pobliskiej wioski. Obrzędowi przewodniczy Guślarz; wzywa dusze czyśćcowe, by powiedziały, czego im trzeba do osiągnięcia zbawienia, i by posiliły się z żywymi.
A to Upiór z IV części „Dziadów”, ilustracja, która mnie przerażała w dzieciństwie, i którą można potraktować jako nawiązanie do nastroju Halloween, dziwnego amerykańskiego „święta duchów” (obchodzonego nocą 31 października); święta nieco przerażającego, dziwacznego, ale meksykański makabreskowy Dzień Zmarłych wydaje się jeszcze dziwaczniejszy.
Czyta się, jakoby zmierzch Bogów
miał się rozpocząć. Ale to omyłka.
Wszelkie początki są nierozpoznawalne,
ledwo cokolwiek wyda się pewne, zaraz bywa
przekłute szpilką.
Ten zmierzch zrodził się odkąd człowiek
uznał się za coś bardziej godnego od świerszcza i kreta.
Piekło, które się powtarza, jest zaledwie próbą
„próby generalnej”, odkładanej od dawna,
ponieważ reżyser jest zajęty, chory albo się zapodział
licho wie gdzie i nikt go zastąpić nie zdoła.
/napisał Eugenio Montale, z tomu ‚Satura’ (1962-1970)/ /tłumaczyła Urszula Kozioł/
„Ragnarök lub ragnarek (W. Kopaliński) – w mitologii skandynawskiej zmierzch bogów (Götterdämmerung). W wyobrażeniach mitologicznych ma on być wielką walką pomiędzy bogami a olbrzymami pod wodzą Lokiego, w wyniku której świat i Asgard, siedzibę bogów, strawi ogień, wszystkie gwiazdy zgasną, a Ziemię zaleje wielkie morze. Ostatecznie z tej toni wyłoni się nowy świat i nastąpi era szczęśliwości bez przemocy i wojen. (…)
Ragnarök znaczy przeznaczenie bogów (ragna – panujący, bogowie oraz rök – los, przeznaczenie); często tłumaczone jest jako zmierzch bogówGötterdammerung, wskutek błędnego przekładu drugiego członu tej nazwy (rokkr to skandynawskie zmierzch). (…)
Motyw Ragnaröku stał się podstawą czwartej części dramatu muzycznego Richarda Wagnera Pierścień Nibelunga pt. Zmierzch bogów (Götterdammerung), a także pieśni chóralnej z filmu Matrix Rewolucje pt. Neodammerung.”